Lekarze mają na to fachowy termin: uterus didelphys, czyli malformacja macicy. Ponoć ta wada rozwojowa dotyka 1 na 100 kobiet, ale nie zawsze w ten sam sposób i nie zawsze jest prawidłowo diagnozowana. Niektóre pacjentki nawet nie wiedzą, że cierpią na malformację. U części z nich objawia się to bólem, zaburzeniami miesiączkowania, czasem niepłodnością. Niektóre, tak jak u Hazel Jones, dwiema waginami.

27-letnia blondynka zwierzyła się w telewizji śniadaniowej, że zorientowała się, iż coś z nią jest nie w porządku dopiero w wieku 14 lat, gdy zaczęła miesiączkować.

To wcale nie było zabawne. Cierpiałam na potworne skurcze, miałam bardzo obfite krwawienia. Teraz wiem, że to z powodu podwójnej macicy – opowiadała Hazel Jones. Jak dodała, dwukrotnie traciła dziewictwo, a to z tego powodu, że miała również podwójną błonę dziewiczą.

Kobieta zdradziła, że marzy o urodzeniu dziecka, ale boi się, że nie uda jej się donosić ciąży.

Czytaj także: Wypchany biust ratuje życie >>>

Malformacja macicy w wielu przypadkach nie pozwala na macierzyństwo, bo często prowadzi do poronień. Czasem pomaga interwencja chirurgiczna, ale w przypadku dwóch macic i dwóch wagin operacja jest bardzo skomplikowana.

Zdrowie Dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>