Dziennik Gazeta Prawana logo

Wykorzystują badania USG do usuwania ciąży

22 stycznia 2012, 22:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
usg płód ciąża
usg płód ciąża/Shutterstock
Azjatyccy imigranci przywożą do Kanady nie tylko nowe przepisy kulinarne, także obyczaj usuwania ciąży, gdy na zdjęciach USG widać, że urodzi się dziewczynka.

W niektórych krajach azjatyckich, gdzie ceni się przede wszystkim synów, zaś córki uchodzą za obciążenie rodziny, stosowana jest praktyka selekcji mających urodzić się dzieci. Redaktor naczelny Canadian Medical Journal (CMAJ) Rajendra Kale powołuje się na dane kanadyjskie o imigranckich społecznościach azjatyckich: z Chin, Indii, Korei, Wietnamu i Filipin. Dane te wskazują na silny związek faktu, że najmłodsze urodzone dziecko to chłopiec, z tym, że wcześniej urodziły się dziewczynki.

Kale cytuje też dane z USA, pochodzące co prawda z badania o niewielkiej skali, które świadczą o doborze płci dziecka przez przyszłych rodziców. Dane dotyczące grupy kobiet pochodzących z Indii wskazywały, iż 89 proc. kobiet, które wiedziały podczas ostatniej ciąży, że urodzą dziewczynkę, decydowało się usunąć ciążę.

Taki dobór dziecka prowadzi do nierównowagi płci w niektórych społecznościach imigranckich. Badanie w grupie Kanadyjczyków pochodzących z Indii dowiodło, że szczególnie w rodzinach, gdzie urodziły się już dwie dziewczynki, rodzi się nieproporcjonalnie mało następnych dziewczynek.

Jedno z badań National Bureau of Economic Research, bazujących na danych ze spisu powszechnego, wykazało, że w społecznościach azjatyckich w Kanadzie odsetek urodzeń chłopców jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do normalnych średnich.

Dziennik "The Toronto Star", powołując się na badania prof. Prabhat Jha z Uniwersytetu Toronto, przypominał, że w Indiach na 1000 chłopców rodzi się 914 dziewczynek, zaś w Chinach - 833 dziewczynki. Syn traktowany jest jako zabezpieczenie emerytalne rodziców, dziewczynka "kosztuje" ze względu na konieczność posagu przy zamążpójściu, stąd selekcja płci.

Redaktor naczelny CMAJ przyznaje, że skala zjawiska w Kanadzie jest niewielka. Jednak sugeruje, że lekarze powinni przekazywać przyszłej matce informacje nieistotne z medycznego punktu widzenia dopiero po 30. tygodniu ciąży. Obecnie dane o płci płodu są zazwyczaj przekazywane rodzicom ok. 20 tygodnia ciąży.

Dziennik "The Globe and Mail" podsumował, że opóźnienie w przekazywaniu informacji o mającym urodzić się dziecku jest propozycją, której nie da się ani przełożyć na język prawa, ani wyegzekwować. Aparaty do wykonywania USG są obecnie niewielkie, nie trzeba korzystać ze szpitala, by sprawdzić płeć dziecka. Łatwo przeprowadzić też badanie krwi. Dziennik podkreśla, że w Indiach, gdzie udzielanie informacji o płci płodu jest od 1994 r. nielegalne, właśnie w ramach walki z doborem płci pożądanych dzieci, nie daje się tego zakazu realizować. Jak relacjonowała telewizja CBC, kanadyjscy lekarze są przeciwni takiemu ograniczaniu dostępu rodziców do informacji o dziecku. Wskazują, że rodzice mogą po prostu pojechać do USA i tam sprawdzić płeć płodu. Podkreślają, że w długim terminie sprawdzić się może jedynie edukacja walcząca ze stereotypem niskiej wartości kobiety.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj