Wyniki pochodzą z badania przeprowadzonego na grupie ponad 100 tys. uczniów (15-16 lat) z Europy, ale ponieważ podobne badania z wykorzystaniem podobnej metodologii były przeprowadzane przez amerykański Uniwersytet Michigan, można je porównywać. A efekt takiego zestawienia zaskakuje.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź a bieżąco >>>

27 proc. amerykańskich uczniów przyznało, że w ciągu 30 dni poprzedzających badanie piło alkohol. Niższy odsetek znaleźć można było tylko wśród młodych ludzi z Islandii, natomiast przeciętna dla krajów europejskich to 57 proc., czyli dwukrotnie więcej.

Podobnie w przypadku palenia papierosów. Ponownie to młodzież z Islandii wykazała się najmniejszym przywiązaniem do tytoniu. W ciągu ostatniego miesiąca paliło tam tylko 10 proc. badanych. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone i tym razem zajęły drugie miejsce pod względem niskiego odsetku palących uczniów - 12 proc. Tymczasem średnia dla krajów europejskich i tym razem jest dwa razy wyższa i wynosi 28 proc.

Z naszych badań w ramach projektu Monitoring the Future faktycznie wynika, że picie alkoholu i palenie papierosów osiągnęło najniższy poziom w historii 37 lat prowadzenia monitoringu. Ale nawet w latach wcześniejszych ilekroć porównywaliśmy amerykańskie i europejskie wyniki dotyczące używek - Ameryka mogła się pochwalić porównywalnie niższym poziomem młodych ludzi sięgających po te używki - skomentował koordynator amerykańskiego monitoringu Lloyd Johnston.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku narkotyków. Wówczas amerykańscy uczniowie wysuwają się na czoło rankingu zażywania nielegalnych substancji. Aż 18 proc. przyznało, że w ciągu ostatnich 30 miało do czynienia z marihuaną lub haszyszem. Wyższe wyniki mają jedynie Francja (24 proc.) i Monako (21 proc.). Tymczasem średnia dla Europy to 7 proc.

Reklama

Amerykańscy uczniowie nie tylko przyznali się do najczęstszego palenia marihuany, ale także w najniższym stopniu wiążą ten fakt z ryzykiem uzależnienia - zwraca uwagę Johnston. Problem nie dotyczy tylko "trawki", ale także LSD i ecstasy.

Wygląda więc na to, że Stany Zjednoczone poradziły sobie z problemem pijących i palących nastolatków, ale na niespotykaną skalę wyrósł im problem związany z nielegalnymi używkami - dodał badacz.