W miejscu, w którym muzyka jest głośna, alkoholu spożywa się nie tylko więcej, ale w dodatku szybciej - ustalił dr Lorenzo Stafford z uniwersytetu w Portsmouth,czym pochwalił się na łamach magazynu "Food Quality and Preference".

Reklama

W swoich badaniach psycholog z Portsmouth wykorzystał 69 mężczyn i 11 kobiet w wieku 18-28 lat, którzy pili alkohol w miarę regularnie. Dostali do wyboru różne drinki o odmiennej zawartości alkoholu, które mieli ocenić w oparciu o moc (promile), słodycz i gorycz.

Eksperyment zorganizowano najpierw w miejscu cichym, w którym nie było hałasu odwracającego uwagę. Następnie w miejscu, gdzie grała muzyka o różnym natężeniu decybeli oraz w pomieszczeniu, gdzie nie tylko grała muzyka, ale dodatkowo z telewizji nadawano serwis bieżących wiadomości.

Uczestnicy eksperymentu ogólnie wyżej oceniali słodkość alkoholu w miejscu, gdzie byli sam na sam z muzyką.

Zdrowie Dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

"Wygląda na to, że nasz podstawowy zmysł smaku jest odporny na otoczenie, w którym trudno nam zachować koncentrację, ale nie jest odporny na muzykę" - dodał dr Stafford.



"Wprawdzie będąc w barze, klubie lub dyskotece, ludzie mogą spodziewać się, że wypiją więcej niż normalnie, ale ważne jest, by zrozumieli, że otoczenie może potencjalnie mieć wpływ na to, że wypiją za dużo i mieli tego świadomość" - radzi.

Eksperymentalne badania uniwersytetu w Portsmouth mają skutki dla producentów alkoholi, barów i władz odpowiedzialnych za wydawanie licencji oraz czuwaniem nad porządkiem i bezpieczeństwem w miejscach publicznych.