Rodzice obecnych uczniów raczej nie pamiętają ze swojego dzieciństwa, by oni sami lub ich koledzy cierpieli na ADHD. Tymczasem obecnie w większości klas szkoły podstawowej przynajmniej jeden uczeń ma nadpobudliwość psychoruchową.

Reklama

Zdrowie Dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Uczeni z University of British Columbia postanowili bliżej przyjrzeć się temu, dlaczego w ostatnich latach lawinowo wzrasta liczba diagnoz ADHD. Zaobserwowali ciekawą zależność, która może podważyć wiele orzeczeń lekarskich.

Otóż niektóre dzieci wcale nie muszą mieć ADHD, lecz być po prostu niedojrzałe w porównaniu z rówieśnikami – podaje dziennik „Daily Telegraph”, powołujący się na publikację w „Canadian Medical Association Journal”.

Skąd sugestia uczonych, że nadpobudliwość psychoruchową można pomylić z niedojrzałością? Z prostej obserwacji. Generalnie dzieci urodzone w grudniu, a więc najmłodsze w klasie, były 40 proc. bardziej narażone na diagnozę ADHD (i 50 proc. bardziej zagrożone tym, że będą traktowane jakby miały ADHD) w porównaniu z kolegami, którzy urodzili się w styczniu.

Choć chłopcy trzy razy częściej mają orzeczenia o nadpobudliwości psychoruchowej, to u dziewczynek w sposób dobitny obserwuje się związek pomiędzy wiekiem a diagnozą ADHD. Z badania wynika, że dziewczynki urodzone w grudniu są 70 proc. bardziej narażone na zdiagnozowanie u nich nadpobudliwości psychoruchowej w porównaniu z koleżankami, które urodziły się w styczniu.

Co gorsza, dzieci z błędnie postawioną diagnozą ADHD często niepotrzebnie przyjmują leki, tj. Ritalin. Dlatego uczeni apelują do lekarzy, by byli bardziej uważni w stawianiu diagnozy.

Autor badań Richard Morrow z University of British Columbia podkreśla: Nasze badanie sugeruje, że młodsze, mniej dojrzałe dzieci są niewłaściwie diagnozowane i traktowane. Ważne jest, aby nie narażać je na potencjalne szkody wynikające z niewłaściwej oceny oraz niepotrzebnego stosowania leków. Leki na ADHD mają wiele skutków ubocznych, tj. zaburzenia snu, zwiększone ryzyko chorób serca i wolniejsze tempo wzrostu. Poza tym źle zdiagnozowane młodsze dzieci są inaczej traktowane przez nauczycieli i rodziców, co może prowadzić do problemów psychicznych, tj. negatywne postrzeganie siebie.

Czytaj także: O zgrozo! Uczniowie nie korzystają z toalet, tylko noszą pieluchy >>>

Badanie zostało przeprowadzone w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Trwało dziesięć lat i objęło blisko milion uczniów w wieku od sześciu do dwunastu lat.

Reklama