Niemieccy naukowcy z uniwersytetu w Ulm odkryli ciekawą zależność. Ich zdaniem na kondycję mózgu mają niebagatelny wpływ posiłki, w jakich się lubujemy.

Reklama

Uczeni zaprosili do badań grupę osób w wieku od 65 do 90 lat. Poddali ich ćwiczeniom neuropsychologicznym, które pozwoliły stwierdzić, u jakiej części z nich zaczyna rozwijać się łagodna demencja.

Badani najpierw odpowiadali na szereg pytań, a następnie naukowcy zgromadzili informacje o stylu ich życia, ulubionych potrawach, sprawdzili ich indeks BMI (stwierdzający zależność między wzrostem a wagą i będący najprostszym wyznacznikiem otyłości) i poddali testom medycznym.

Co ciekawe, okazało się, iż osoby, u których stwierdzono łagodną postać demencji, miały niższy od pozostałych poziom witaminy C i beta-karotenu w organizmie. To była najważniejsza różnica. Poziom innych antyoksydantów, jak witamina E, likopen czy koenzym Q10, nie wykazał związku z rozwojem choroby.

Jaki z tego wniosek? Zdaniem niemieckich uczonych za kondycję umysłu i nasze indywidualne ryzyko rozwoju choroby Alzheimera odpowiada nasza dieta. Jeśli włączymy do niej produkty bogate w witaminę C i bata-karoten, zmniejszymy prawdopodobieństwo zapadnięcia na demencję.

A ponieważ składniki te najlepiej jest przyswajać z naturalnych produktów, naukowcy polecają - zamiast sięgać po tabletki i suplementy - sięgnąć po szpinak, morele i marchewkę. To wspaniałe źródło witaminy C oraz beta-karotenu.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>