Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajna rewolucja w receptach. Lekarze nie chcą tej zmiany, MZ liczy na oszczędności

6 lutego 2024, 18:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Apteka recepta farmaceuta
Lekarze nie zgadzają się na planowane zmiany w receptach/ShutterStock
Ministerstwo Zdrowia szuka źródła przecieku informacji o rewolucji w wypisywaniu recept, którą miało w planach. Lekarze nie chcą zmian, tłumacząc to dobrem pacjenta. O co chodzi w zamieszaniu z receptami, które nagłośniły media?

Ministerstwo Zdrowia chce zmian w wypisywaniu recept. Lekarze protestują

"Gazeta Wyborcza" ujawniła, że Ministerstwo Zdrowia planuje, by lekarze na receptach wypisywali międzynarodowe nazwy substancji czynnych zamiast nazw handlowych konkretnych leków nadanych przez producentów.

Obecnie lekarze mogą używać nazw międzynarodowych, jeśli chcą, ale po zmianie przepisów musieliby to robić. Używanie nazw handlowych leków byłoby zakazane. 

Chodzi o oszczędności, bo w ten sposób, jak tłumaczy "GW", resort zdrowia mógłby zaoszczędzić w budżecie NFZ kilkaset milionów złotych rocznie. Taka zmiana sprawiłaby bowiem, że aptekarze wydawaliby pacjentom przede wszystkim najtańsze leki ze wskazaną przez lekarza substancją.

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej powiedział na łamach dziennika, że lekarze nie zgadzają się na taką ingerencję w swój zawód. 

- Leki zawierające tę samą substancję różnią się nośnikami i pacjenci różnie na nie reagują. U jednych dany produkt lepiej się wchłania, u innych gorzej. U jednych chorych nie wywołuje skutków ubocznych, u innych może pojawić się biegunka albo wysypka tłumaczył postawę lekarzy.

Na jakich lekach ministerstwo chce oszczędzić? Wyciek informacji

Chodzi o leki refundowane, bo w przypadku lekarstw ze 100 proc. odpłatnością dla NFZ bez znaczenia jest, czy kupujemy drogi lek czy tańszy zamiennik z przepisaną przez lekarza substancją. Robimy to na własny koszt. Inaczej jest w przypadku preparatów z listy refundacyjnej dla osób do 18. roku życia i powyżej 65. roku życia.

Większość tych leków przysługuje za darmo, a NFZ płaci za nie w 100 proc. bez względu na to, czy kupują tani, czy drogi preparat z daną substancją. W przypadku, gdy farmaceuci będą wydawać najtańsze leki, NFZ sporo na tym zyska.

Wiceminister Maciej Miłkowski nie chciał, by plany resortu w zakresie polityki lekowej ujrzały światło dzienne, ale informacja o nich wyciekła. Pomimo tego, że zespół pracujący nad nowymi zasadami wypisywania recept, miał „zachować w poufności" te informacje.

Rewolucja w receptach może utrudnić życie pacjentom

Informacja o możliwym nakazie wypisywania tylko substancji na receptach się jednak przedostała, a lekarze wyrazili niezadowolenie. Jak donosi "GW", sprawę zgłoszono nawet do CBA.

Dla pacjentów taka zmiana może stanowić problem, bo niektóre leki mają wiele odpowiedników i mogą wówczas za każdym razem dostać w aptece inny preparat. Do tego może nie być wyboru leków, co łączy się z poszukiwaniem ulubionego leku w innych aptekach.

Dodatkowo to utrudnienie dla osób starszych, którzy mają swoje przyzwyczajenia i mogą się poczuć zgubieni zmianami koloru czy wielkości tabletek, które przyjmują. Zwłaszcza, że chorzy przewlekle zażywają wiele leków.

Chodzi też o bezpieczeństwo pacjenta, bo sposób wchłaniania się danej substancji może zależeć od tzw. nośnika. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj