Dziennik Gazeta Prawana logo

Zanieczyszczone leki na cukrzycę. USA i Chiny reagują, w Europie nic się nie dzieje

1 czerwca 2020, 17:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Leki
<p>Leki</p>/nieznane
Niektóre partie popularnych produktów diabetologicznych, przeznaczone na europejski rynek, zawierały niepożądany związek chemiczny – ustaliła Europejska Agencja Leków.

Potwierdza to ustalenia DGP z grudnia 2019 r., zaś zadaje kłam tłumaczeniom wielu rodzimych urzędników, którzy dla uspokojenia pacjentów przekonywali, że do zanieczyszczenia doszło jedynie w Azji.

Przypomnijmy: na początku grudnia ubiegłego roku ujawniliśmy, że Europejska Agencja Leków (EMA) rozesłała do państw członkowskich UE informację o stwierdzeniu zanieczyszczenia przy produkcji metforminy, wykorzystywanej m.in. w leczeniu cukrzycy typu II. Środki z tą substancją czynną zażywa ponad 120 mln osób na całym świecie. W samej Polsce biorą je blisko dwa miliony osób. Skażenie związkiem chemicznym NDMA, uchodzącym za rakotwórczy, wykryto wówczas w zaledwie trzech próbkach. Z informacji DGP wynikało, że kłopot może dotknąć europejskich pacjentów, gdyż problem wykryto równolegle w Azji oraz w jednym z europejskich laboratoriów. Ministerstwo Zdrowia zaprzeczyło naszym informacjom, wskazując, że chodzi wyłącznie o azjatycką produkcję i nie ma powodu do obaw. Choć zarazem Łukasz Szumowski, minister zdrowia, stwierdził, że powinniśmy mówić o samoistnym wydzielaniu się NDMA, a nie o zanieczyszczeniu. Jego zdaniem obecność NDMA w niewielkim stężeniu to efekt uboczny procesu syntezy. Dawniej po prostu nie mieliśmy tak czułej aparatury pomiarowej i o przekroczonych normach nie wiedzieliśmy. Mimo to na całym świecie zaczęło się masowe sprawdzanie leków z metforminą.

Z naszych informacji wynika, że pierwsze analizy przeprowadzone przez Europejską Agencję Leków wykazały, iż kłopot dotyczy nie tylko Azji, lecz także Europy. Zanieczyszczenie wykryto w co najmniej kilku partiach leków sprzedawanych na Starym Kontynencie. Oczywiście samo to nie stanowi powodu do paniki – medykamentów z metforminą sprzedaje się wiele milionów opakowań miesięcznie, a stężenie NDMA nie jest duże. Kluczowe pytanie brzmi jednak, jak wielke skażonych leków jest w Europie. I czy je wycofywać z obrotu (lub co najmniej wstrzymać do czasu zebrania pełniejszych informacji), skoro normy są przekroczone.

– Z tym problemem musi się zmierzyć EMA. Gdy stwierdzano zanieczyszczenia w innych substancjach czynnych – walsartanie i ranitydynie – agencja nie miała żadnych wątpliwości, że medykamenty trzeba wycofać. Wydaje się jednak, że w przypadku metforminy, która jest bardzo ważna, skuteczna, popularna i dla której w zasadzie nie ma zamienników, decyzja nie jest oczywista – zauważa Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. I wyjaśnia, że w przypadku walsartanu były zamienniki, a od braku ranitydyny człowiek co najwyżej dostałby zgagi.

Profesor Zbigniew Fijałek z WUM, dyrektor Narodowego Instytutu Leków w latach 2005–2015, twierdzi, że brak wycofania leków z metforminą przypomina sprawę tzw. afery heparyny. W 2008 r. wskutek nieprawidłowości u jednego producenta zmarły setki osób na całym świecie. A zalecenia urzędnicze i medyczne były takie, by i tak ją stosować, gdyż wycofanie zanieczyszczonego produktu, przy braku zamienników, mogłoby doprowadzić do zgonu nawet 80 tys. osób. – – mówi prof. Fijałek.

EMA w dotychczasowych komunikatach podkreślała, że nawet w razie nieznacznego skażenia leków z metforminą NDMA, które w małych dawkach występuje również w żywności, medycznie bezpieczniejsze jest dalsze podawanie medykamentów pacjentom niż przerwanie terapii.

Branża farmaceutyczna podaje przykład metforminy, której przytłaczająca większość produkcji na europejski rynek pochodzi z Azji, jako kolejny dowód na to, że należy uniezależnić rodzimą produkcję leków od substancji czynnych pochodzących z Chin oraz Indii. Tym bardziej, że – jak mówił niedawno DGP David Gortler, który niemal 20 lat przepracował w FDA (Food and Drug Administration, amerykańska Agencja Żywności i Leków), był wykładowcą na uniwersytetach Yale i Georgetown, a dziś jest doradcą ds. bezpieczeństwa lekowego w Instytucie Heart landa – miejsce, w którym produkuje się substancje czynne do leków, powinno być sterylne niczym sala operacyjna. A część chińskich fabryk – jak ustaliła FDA – przypomina rzeźnie. Z raportów agencji, do których wgląd miał nasz rozmówca, wynika, że w azjatyckich molochach lekowych na porządku dziennym był brak bieżącej wody, mydła oraz papieru toaletowego. Pracownicy chodzili boso po hali produkcyjnej i jedli posiłki w sąsiedztwie pracujących maszyn.

Polski rząd pracuje nad modelem wspierania przedsiębiorców chcących produkować substancje czynne do leków w Polsce. Rozważane są różne warianty, w tym przede wszystkim preferencje podatkowe oraz ułatwienia przy zawieraniu umów refundacyjnych. Zdaniem przedsiębiorców należy przejść z etapu planów do fazy czynów. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj