Zdaniem ekspertów, należałoby poddać badaniu grupę osób między 50. a 70 rokiem życia. Test jest prosty i właściwie każdy może go zrobić w domu. Chodzi o wykrycie żyjącej w żołądku i dwunastnicy bakterii Helicobacter pylori, która powoduje krwawienia z tego organu. Przypuszcza się, że w tej wśród osób z tej właśnie grupy wiekowej nawet jedna trzecia może być nosicielami. Tymczasem pozbycie się bakterii jest stosunkowo proste - trzeba przyjąć odpowiedni antybiotyk.

Reklama

Co to jednak ma wspólnego z nowotworem? Otóż bakteria Helicobacter pylori, poza tym, że może powodować krwawienia z żołądka i wrzody, ma też wpływ na rozwój nowotworu. Tymczasem aspiryna, choć sama w sobie nie ma najlepszego wpływu na żołądek, zmniejsza odporność bakterii na antybiotyki i hamuje jej rozwój.

Stąd wniosek, że osoby, u których wykryta zostanie obecność bakterii, powinny stale przyjmować ściśle określoną, niewielką dawkę aspiryny.

Test jest tani i łatwy do wykonania, a leczenie trwa tylko pięć dni - przekonuje prof. Jack Cuzick, epidemiolog z londyńskiego uniwersytetu. Dodaje, że krwawienie to jedyny objaw, jaki daje bakteria, testy należałoby przeprowadzić masowo.

Ale to nie jest jedyna badana przez naukowców właściwość aspiryny. Międzynarodowa grupa badaczy zamierza opublikować bilans zysków i strat związanych z długotrwałym przyjmowaniem popularnego leku.

Już dziś wiadomo, że branie aspiryny przez pięć lat zmniejsza o połowę ryzyko rozwoju nowotworu okrężnicy. Poza tym niewielka dawka znanego od stu lat leku o aż 66 procent obniża zagrożenie rakiem przełyku, a o 25 procent - raka płuc. W sumie całościowe zagrożenie nowotworem spada o jedną czwartą.