Piwo to przyjaciel mężczyzny – tak z pewnością tłumaczy się niejeden smakosz tego złocistego trunku. W tym tłumaczeniu jest jednak wiele prawdy, bo męski mózg reaguje radością na nawet najmniejsze ilości piwa. Tak wynika z ustaleń amerykańskich naukowców z uniwersytetu Indiana, opublikowanych na łamach pisma „Neuropsychopharmacology”.

Reklama

Co najciekawsze, mózg badanych mężczyzn (dla ścisłości warto dodać, że testom poddano wyłącznie panów) zaczynał produkować dopaminę, czyli hormon szczęścia, gdy tylko kubki smakowe wyczuły smak ulubionego piwa.

Uczeni przeprowadzili ciekawy eksperyment właśnie z użyciem piwa, a także wody oraz napoju stosowanego przez sportowców – relacjonuje przebieg eksperymentu BBC News. Każdy z ochotników był poddawany stałemu działaniu próbki 15 ml napoju przez 15 minut. Okazało się, że najwięcej dopaminy wytwarzało się w mózgach mężczyzn oszukiwanych, że sączą piwo. Tak jakby ich umysły przestawiały się na tryb imprezowy.

Najbardziej jednak interesujące było to, że największym dopaminowym „entuzjazmem” reagowały mózgi osób, które miały w swoich najbliższych rodzinach przypadki alkoholizmu. To może być dowód na dziedziczenie skłonności do uzależnienia od alkoholu.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>