Chcesz schudnąć, to włącz telewizor i zacznij oglądać film grozy. Według brytyjskiego badacza, aby spalić tyle samo kalorii, ile podczas półgodzinnego marszu, wystarczy spocząć na kanapie i obejrzeć horror lub thriller.

Reklama

Samochód pędzący po bezdrożach Gór Skalistych filmowany z lotu ptaka, potęgująca uczucie strachu muzyka, która zapowiada drastyczne wydarzenia, wreszcie opuszczony hotel Overlock, do którego przyjeżdża Jack Torrance z rodziną - tak rozpoczyna się jedno z największych arcydzieł filmowych, "Lśnienie" Stanleya Kubricka. Ta adaptacja powieści Stephena Kinga od początku do końca nie pozwala w spokoju usiedzieć w fotelu.

Jak się okazuje, stres, który narasta w widzach podczas podobnego seansu, może być użyteczny. Brytyjscy badacze z University of Westminster odkryli bowiem, że oglądając horrory możemy pozbyć się zbędnych kilogramów. Być może nie warto więc chować głowy w poduszkę podczas mocnych scen?

Jak podaje brytyjski "The Telegraph", ekipa doktora Richarda Mackenzie, specjalisty od metabolizmu komórkowego przeprowadziła próby na dziesięciu ochotnikach, którym puszczono horrory. W zależności od filmu, uczestnicy spalali mniej lub więcej kalorii, które zmierzono na podstawie zużycia tlenu, produkcji dwutlenku węgla i rytmu serca.

Szybsze bicie serca wzmaga przepływ krwi, co powoduje nadwyżkę adrenaliny - tłumaczy dr Mackenzie.

Adrenalina, uwolniona w krótkich odstępach czasu ze względu na stres, a w tym przypadku strach, obniża apetyt i podwyższa podstawową przemianę materii, co ostatecznie sprawia, że spalamy więcej kalorii - dodaje naukowiec.

Reklama

Co oglądać, żeby spalić najwięcej? Palma najstraszniejszego, a tym samym najbardziej efektywnego w materii chudnięcia horroru przypadła "Lśnieniu", przy którym ochotnicy tracili średnio 184 kalorie. Na podium znalazły się też "Szczęki" z 161 spalonymi kaloriami oraz "Egzorcysta" (158 kalorii).

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>