Jak pisze "Fakt" inspektorzy zbadali ponad 24 procent wszystkich zarejestrowanych zakładów drobiarskich w całym kraju. W ubojniach drobiu i przetwórniach dokładnie przyglądali się warunkom przechowywania mięsa, sposobowi jego obróbki, transportowi i sprzedaży. Łącznie sprawdzili kilkaset ton mięsa i jego przetworów.

Reklama

Wyniki badań laboratoryjnych wykazały, że co czwarty krajowy producent oszukiwał swoich klientów. Inspektorzy w kontrolowanych partiach drobiu znaleźli między innymi pióra, skrzepłą krew i za dużą, niezgodną z normą, ilość wchłoniętej technologicznej wody. W zakładowych chłodniach odkryli też zleżałe i przeterminowane mięso.

Producenci fałszowali również wędliny. Do kiełbas deklarowanych jako indycze dodawali dużo tańsze mięso kurcząt. Wytwórcy, mimo że kategorycznie obliguje ich do tego prawo, nierzetelnie informowali klientów o składach swoich wyrobów. Pomijali na etykietach fakt stosowania w mięsie i jego przetworach konserwantów, zagęstników, barwników i inne sztucznych E dodatków.

"Fakt" radzi też, jak rozpoznać nieświeży drób:

Ciemny kolor: Świeże drobiowe mięso powinno być koloru jasno różowego. Pociemniałe mięso z brunatnymi ciemnymi naleciałościami nie nadaje się do jedzenia.

Nieprzyjemny zapach: Jeżeli mięso zaczyna śmierdzieć fetorem zgniłych jaj znaczy to, że jest zepsute. Kupno takiego towaru i przygotowanie z niego obiadu spowoduje ciężkie zatrucie całego organizmu.

Konsystencja: Dobry świeży drób nie powinien się rozpadać i rwać nam w ręku. Jeżeli ze środka wypływa woda, a mięso się rozpada, świadczy że było wcześniej długo mrożone, nastrzykiwane wodą albo po prostu zleżałe.

Nalot: Jeśli mięso jest pokryte śliskim i lepkim nalotem, nie nadaje się do jedzenia. Nalot jest produktem groźnych beztlenowych bakterii, które rozpoczęły rozkład mięsa.

Cz w Fakcie: Dyrektor szpitala grozy kontroluje sam siebie>>>