Wyroby czekoladowe dziś urastają niemal do rangi sztuki, a i jej smaki odbiegają od tego, co należy do kanonu. Tak więc poza czekoladą białą, gorzką, mleczną czy nadziewaną smakosze mogą sięgnąć po czekoladę z chilli, a nawet solą, którą wyjątkowo ceni słynna kucharka Nigella Lawson.

Jednak zanim czekolada stała się wytworem cukierniczej wyobraźni, jeszcze na początku XIX wieku serwowana była głównie jako napój. Z czekoladowych bloków odłamywało się niewielkie fragmenty, topiło je z dodatkiem cukru i żółtek jaj.

Czekolada w czystej postaci to rodzaj substancji odurzających - sugeruje Joanne Harris, autorka bestsellerowej noweli "Czekolada". W sposób, jaki ujęła to Harris, czekolada to nie tylko słodycz czy dobro luksusowe, to również symbol empatii, a nawet coś na kształt zakazanego owocu, o czym boleśnie przekonują się kobiety przy każdym jej kęsie...

Zupełnie niepotrzebnie, bo zgodnie z prekolumbijskimi wierzeniami, czekolada to dar boski. Aztecki bóg Quetzalcoatl, symbol mądrości i wiedzy, zesłał ludziom dar, jakim było drzewo kakaowca. Miało ono dawać siły witalne i pielęgnować skórę, dobroczynne działanie czekolady znane jest więc od wieków.

Wszystko dzięki nasionom kakaowca, podstawowego składnika czekolady, które zawierają bogaty skład biochemiczny. Znajduje się w nich: wapń, żelazo, magnez i fosfor, witaminy z grupy A, E i B oraz serotonina, która zapewnia spokój, dobry sen, wpływa na potrzeby seksualne i wzmacnia poczucie szczęścia. Oprócz mikroelementów, ziarna kakaowca zawierają także teobrominę - substancję o działaniu podobnym do kofeiny - stymulującym i energetyzującym.

Myślę, że nawet dziś ludzie patrzą na czekoladę w zupełnie inny sposób niż spoglądają na inne produkty spożywcze. Proszę zauważyć, że to kobiety mówią o czekoladzie częściej i bardziej namiętnie, deklarując swoja miłość do niej. Sądzę, że ludzie wciąż są bardzo podzieleni co do czekolady, została ona bardzo zdemonizowana - zauważa Joanne Harris.