Pierwsze badania na ten temat sugerują, że w grupie dzieci poniżej 13. roku życia statystycznie troje na sto tysięcy ma problemy z prawidłowym odżywianiem się, które później przeradzają się w anoreksję lub bulimię – piszą uczeni z Institute of Child Health w Londynie na łamach magazynu „British Journal of Psychiatry”.

Reklama

Jakie objawy powinny zaniepokoić rodziców? Przede wszystkim notoryczne odmawianie jedzenia posiłków. Jak podkreślają naukowcy, dzieci z grupy ryzyka zgadzają się tylko na przyjmowanie płynów, nie wykazują żadnej chęci jedzenia i nie skarżą się na głód. Może to być oznaką bardzo poważnych schorzeń metabolicznych, groźnych w późniejszym wieku dla zdrowia i życia.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy mały niejadek jest zagrożony bulimią lub anoreksją.

„Rodzicom nie jest łatwo rozpoznać, czy powinni na poważnie traktować brak apetytu u dziecka, ponieważ wyrażanie swoich emocji przez jedzenie jest dość normalnym zachowaniem w młodym wieku” – przyznaje Dasha Nichols, psychiatra z londyńskiego University College Hospital, która uczestniczyła w badaniach.

Jak podkreśla uczona, najważniejsze jest jednak, by nie pozwolić tym zaburzeniom na utrwalenie się. „Chcielibyśmy, aby specjaliści i rodzice podchodzili to tych spraw bardziej poważnie” – podkreśla Dasha Nichols.