Prof. Religa dokonał przełomu

Prof. Zbigniew Religa (wtedy jeszcze docent) 5 listopada 1985 r. przeprowadził pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. Operacja odbyła się w Śląskim Centrum Chorób Serca (wówczas Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii) w Zabrzu. Towarzyszyli mu wtedy m.in. kardiochirurdzy Marian Zembala i Andrzej Bochenek.

- W latach osiemdziesiątych szanse powodzenia takiej operacji w Polsce wynosiły zaledwie 50 procent – wspominał Religa po latach w Polskim Radiu.

Reklama

Prof. Marian Zembala, m.in. dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i minister zdrowia w rządzie Ewy Kopacz, zmarł w marcu z 2022 r. Prof. Andrzej Bochenek jest obecnie konsultantem ds. kardiochirurgii Grupy American Heart of Poland. W rozmowie z serwisem dsi.net podzielił się wspomnieniami o prof. Relidze i przeprowadzonym w 1985 r. przełomowym zabiegu.

Reklama

Dla Religi nie było spraw niemożliwych

– Pamiętam, jak wszyscy byliśmy niesamowicie rozentuzjazmowani, wiedząc, że ten przeszczep serca się zdarzy lada moment. Czy byliśmy przygotowani? Wydaje mi się, że tak – na tyle, na ile można było być przygotowanym, bez możliwości dostępu do nowoczesnej telekomunikacji, do Internetu, do źródeł wiadomości, które obecnie pojawiają się natychmiast. Najbardziej z nas wszystkich był przygotowany oczywiście Zbigniew Religa, a my wszyscy staraliśmy się doczepić do tego "pędzącego pociągu", którym był pan profesor. Jednym z moich zadań było otworzenie klatki piersiowej, należało skalibrować tętnice, żyły, podłączyć chorego do krążenia pozaustrojowego. W tym czasie, w sali obok, profesor Religa z Zembalą wycięli serce. Byłem pod wrażeniem – w miejscu wyciętego serca pojawiła się bardzo duża pusta jama w klatce piersiowej – wspomina.

Prof. Religa z ogromną precyzyjną, skrupulatnością wykonywał ten zabieg. Nie było nawet krwawienia operacyjnego. Serce zaczęło bić, nerki zaczęły pracować i chory został przewieziony na salę pooperacyjną. Radość była ogromna, wydawało nam się, że już jesteśmy znawcami od transplantologii, w rzeczywistości to była jeszcze bardzo długa droga – dodaje profesor.

Prof. Bochenek podkreśla, że Religa to człowiek, który dokonał przełomu w polskiej kardiochirurgii, dla którego nie było spraw niemożliwych. W tamtych czasach dostęp do kardiologa czy kardiochirurga był bardzo ograniczony. Na operację trzeba było jechać z różnych miejsc Polski do Warszawy lub do Łodzi, a w kolejkach czekało się miesiącami.

- Prof. Zbigniew Religa mówił: Andrzej, wiesz, co jest ważne? Żeby każdy w Polsce miał dostęp do nowoczesnej służby zdrowia. To był cel, żeby powstały Kliniki w mniejszych miastach. I ta idea prof. Religi została później zrealizowana, także dzięki Polsko-Amerykańskim Klinikom Serca – mówi prof. Andrzej Bochenek.

Założenie było proste: maksymalnie, w odstępie jednej godziny od momentu zawału serce, pacjent powinien trafić do specjalistycznej kliniki. Dzisiaj pracownie hemodynamiczne, które leczą zawał serca, są w wielu ośrodkach nie tylko wojewódzkich, ale i miejskich.

Idea Religi żywa

Jak zaznacza prof. Bochenek, w ostatnich 20 latach nastąpił bardzo znaczący rozwój kardiochirurgii, za sprawą lepszych technologii, systemów monitorowania chorego i obrazów 3D. Kiedyś kardiolog zajmował się diagnozą, a kardiochirurg przeprowadzał operacje. Nie było między nimi koordynacji, obecnie współpraca tych dwóch specjalizacji jest bardzo ważna.

– Są dwie tendencje: kardiochirurg musi operować coraz mniej inwazyjnie, kardiolog staje się coraz bardziej inwazyjny. Sukcesywny rozwój technik kardiochirurgicznych daje możliwości wykonywania coraz większej liczby operacji bez konieczności pełnego otwarcia klatki piersiowej, co wcześniej wymagało chirurgicznego przecięcia mostka. Musimy rozwijać nowoczesną kardiochirurgię, żeby idea prof. Religi była cały czas żywa – zaznacza prof. dr hab. n. med. Andrzej Bochenek.

Prof. Zbigniew Religa zmarł 8 marca 2009 r. W 2007 wykryto u niego nowotwór złośliwy płuc, kilka miesięcy później doszło do nawrotu choroby. Religa przeszedł w sumie cztery operacje i dwa cykle chemioterapii.