Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez ekspertów z Rutgers University przedstawił analizę żywieniowych skutków wojny nuklearnej.
- podsumowuje prof. Alan Robock, współautor opracowania. Wraz ze współpracownikami obliczył on, ile sadzy trafiłoby do atmosfery z powodu pożarów wywołanych nuklearnymi eksplozjami. Wzięli pod lupę sadzę dlatego, że substancja ta blokuje dostęp światła słonecznego do powierzchni ziemi.
Naukowcy wykonali modele dla sześciu różnych scenariuszy - pięciu mniejszych konfliktów między Pakistanem i Indiami oraz jednego dużego - miedzy Rosją i USA. Wykorzystali system opracowany przez National Center for Atmospheric Research (NCAR), który pozwala ocenić produkcję zbóż w poszczególnych krajach, w różnych warunkach klimatycznych. Oszacowali też zmiany w hodowli zwierząt i w dostępie do ryb w globalnych łowiskach.
Nawet po niewielkim konflikcie, w ciągu 5 lat, globalna produkcja spożywczych kalorii spadłaby o 7 proc. - oszacowali. Ich zdaniem byłby najsilniejszy spadek od 1961 roku, kiedy to Food and Agricultural Organization zaczęła prowadzić systematyczne szacunki.
Natomiast przy wielkoskalowej wojnie między USA i Rosją produkcja kalorii zmalałaby natomiast, aż o 90 proc., w czasie od 3 do 4 lat. Uprawy najbardziej ucierpiałyby na średnich i dużych szerokościach geograficznych - m.in. w krajach, które eksportują zboża, takich jak właśnie Rosja i USA. W państwach zależnych od importu, np. w Afryce, czy na Środkowych Wschodzie pojawiłyby się zaś szczególnie dotkliwe niedobory żywności.
Naukowcy sprawdzili, czy w wykarmieniu ludzi pomogłoby wykorzystanie zbóż przeznaczanych dla zwierząt hodowlanych oraz zmniejszenie skali, w jakiej marnuje się jedzenie. Twierdzą jednak, że przy konflikcie na dużą skalę takie działania przyniosłyby minimalne korzyści.
W planach są jeszcze bardziej precyzyjne analizy, które uwzględnią jeszcze inne scenariusze związane ze zniszczeniem naszej planety. - - podkreśla Lili Xia, główna autorka publikacji.
Uczestniczący w badaniu klimatolodzy University of Colorado pracują także nad modelami dotyczącymi sadzy z uwzględnieniem poszczególnych miast. Mają one brać pod uwagę nawet materiały obecne w budynkach, co pozwoli określić ilość dymu, jaki mógłby powstać w przypadku pożarów.
Obecna wiedza - podkreślają badacze - i tak wystarczy do stwierdzenia, że nawet niewielka wojna nuklearna unicestwiłaby globalne systemy produkcji i dystrybucji żywności, zabijając miliardy ludzi.
- - przypomina prof. Robock. - - podkreśla ekspert.