Z raportu wynika, że koszty depresji ponoszone przez ZUS są prawie pięć razy większe niż koszty jej leczenia. Jak mówi autor raportu dr Jerzy Gryglewicz, ZUS w związku z depresją wydaje 762 miliony, a NFZ 170 milionów złotych.

Reklama

Obecni na konferencji eksperci zaznaczali, że wynika to z oszczędności jakim od lat poddawana jest polska psychiatria. Profesor Janusz Heitzman z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie mówił, że oszczędności generują potrzeby. Według niego jak najszybciej należy zwiększyć możliwości dostępu do specjalistów - lekarzy psychiatrów, psychologów, a także do psychoterapii. Trzeba też zwiększyć nakłady na infrastrukturę psychiatryczną i tym samym polepszyć warunki w jakich leczeni są chorzy psychicznie ludzie. Poza tym konieczne jest rozbudowanie profilaktyki zaburzeń psychicznych poprzez większy nacisk na lecznictwo ambulatoryjne oraz na opiekę środowiskową.

Zdaniem doktora Krzysztofa Tronczyńskiego, depresja powinna być traktowana jako stan zagrażający życiu.

- Być może warto by było wydzielić depresję, tak jak kiedyś cukrzycę. Potraktować ją jako osobne zagrożenie. Dlaczego nie? Zagrożenie samobójstwem, jest realnym zagrożeniem - mówił doktor Tronczyński.

Według ekspertów potrzebna jest też zmiana świadomości społeczeństwa na temat chorób psychicznych poprzez odpowiednią edukację. Jak mówili depresja zbiera śmiertelne żniwo częściej niż rak piersi, trzustki czy prostaty. Koszty społeczne, wynikające z utraconej produktywności, wynoszą od jednego do ponad 2,5 miliarda złotych rocznie. Najnowsze dane Komendy Głównej Policji pokazują wzrost liczby samobójstw o 50 procent w ciągu ostatniego roku.