Sześć lat temu Ukraińców było u nas 156, dziś – niespełna 200, co oznacza wzrosty roczne na poziomie zaledwie 5 proc.
– – mówi Krzysztof Dawidowicz, dyrektor Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku.
Statystyki dotyczące zagranicznych lekarzy prezentują się jeszcze gorzej, gdy zestawi się je z liczbą polskich medyków, którzy po 1 maja 2004 roku wyemigrowali do pracy za granicę – w sumie wyjechało ich ponad 8 tys.
Tak małe zainteresowanie naszym krajem dziwi ekspertów. Zwracają uwagę, że pensje w Polsce są sporo wyższe niż np. na Ukrainie. – – twierdzi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Zdaniem Barbary Śnieżek z Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie lekarzy spoza Unii zniechęcają skomplikowane procedury, m.in. konieczność nostryfikacji dyplomu oraz zdania egzaminu lekarskiego w języku polskim lub angielskim. – – mówi Śnieżek.
Hamankiewicz ma jeszcze inne wytłumaczenie. – – mówi Hamankiewicz.
Zagraniczni lekarze, którzy decydują się pracować w Polsce, najczęściej rozpoczynali u nas studia medyczne i po nich już nie wrócili do siebie. Tak było w przypadku lekarza z Syrii dr. Ali Issa Darwicha. Usłyszała o nim cała Polska przy okazji odnalezienia w Tatrach żołnierza mieszkającego w szałasie. Trafił on do szpitala w Zakopanem, a swój udział w jego zidentyfikowaniu miał właśnie Derwich – ordynatorowi oddziału ratunkowego udało się porozumieć z pacjentem po arabsku.
Ali Issa Derwich jest jednym z 38 syryjskich lekarzy pracujących w Polsce. – – mówi Regina Tokarz, dyrektorka szpitala im. Chałubińskiego w Zakopanem. W placówce tej pracuje też Ukrainiec. – – mówi Tokarz. Zwłaszcza że ci często trafiają na oddział ratunkowy.