Dopiero w wieku 33 lat odczuwamy największe szczęście, donoszą naukowcy. Co czyni tę liczbę tak wyjątkową? Jak wynika z najnowszych badań, to czas, kiedy wciąż z optymizmem podchodzimy do życia, jesteśmy pewni siebie i pniemy się po szczeblach kariery.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez serwis społecznościowy Friends Reunited, 70 proc. pytanych Brytyjczyków przyznaje, że odczuwa szczęście dopiero po trzydziestce. Siedem na dziesięć osób biorących udział w ankiecie wskazało, że za najszczęśliwszy dla siebie uznają wiek 33 lat.

Wiek 33 lat to czas, kiedy przestajemy być naiwni, nie tracąc przy tym zdrowego optymizmu. Z nadzieją spoglądamy na życie, mamy silne poczucie własnej wartości. To wiek, w którym jesteśmy pewni własnych talentów i umiejętności. Jednocześnie jeszcze nie dostrzegamy cynizmu tego świata, co przychodzi z biegiem lat - analizuje wyniki badań psycholog Donna Dawson.

Dla 36 proc. badanych szczęście zaczyna się w chwili, gdy ich życie jest ustabilizowane, mają rodziny i dzieci. Naukowcy byli zaskoczeni, że jedynie 6 proc. respondentów wskazało beztroski czas studiów za okres, kiedy byli najszczęśliwsi.

Co w takim razie czyni liczbę 33 magiczną? 42 proc. pytanych przyznało, że po trzydziestce spoglądają na swoje życie z większym optymizmem, z kolei 38 proc. twierdzi, że jest to wiek, kiedy są mniej zestresowani, niż gdy byli młodsi.