Dziennik Gazeta Prawana logo

Przez ciągły stres wyzwoliła się w nas naturalna „antykoncepcja”

19 czerwca 2015, 23:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kobieta planuje dziecko
Kobieta planuje dziecko/Shutterstock
Rośnie liczba Polaków, którzy mają problem z płodnością – wynika z badań przeprowadzonych przez Fundację Gyncentrum. Coraz częściej winą za to niepokojące zjawisko naukowcy obarczają… stres.

Stres przyczyną niepłodności

Już 85 proc. Polaków deklaruje, że na co dzień odczuwa stres. Negatywnie wpływa to na naszą płodność. Niepokojący związek niedawno potwierdzili naukowcy z Columbia University. W opublikowanych badaniach podają, że mężczyźni, którzy w ostatnich 2 latach doświadczyli stresujących sytuacji np. w pracy lub życiu osobistym, mają niższy odsetek ruchliwych plemników oraz niższy odsetek plemników o właściwej morfologii. Co więcej, mają także zaniżony poziom testosteronu, który wpływa na ogólny stan zdrowia mężczyzny. Skąd taka reakcja? Naukowcy podejrzewają, że winne temu są hormony steroidowe, uwalniane w sytuacjach silnego napięcia i stresu. Mają one wpływ na poziom testosteronu oraz produkcję spermy.

-– tłumaczy dr n. biol. Wojciech Sierka, z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Za mało plemników… przez stres

Wyraźne oznaki niepokojącego zjawiska widać w najnowszych badaniach płodności, jakie przeprowadziła Fundacja Gyncentrum z Katowic. W ramach akcji „Zdrowa mama” i „Zdrowy tata”, przebadała ona płodność kilkuset Polaków i Polek. Wyniki są alarmujące. Aż u 62 proc. mężczyzn naukowcy zdiagnozowali problemy z płodnością o różnym podłożu i różnym nasileniu.

- – mówi dr Wojciech Sierka.

Kobieca płodność też jest zagrożona stresem

Ale stres wpływa nie tylko na mężczyzn. Nie lepiej wypada płodność u kobiet. W badaniach przeprowadzonych przez Fundację Gyncentrum, które miały określić rezerwę jajnikową, czyli potencjał rozrodczy u kobiet, problemy zaobserwowano już u 20-25-latek! Jeszcze do niedawna pojawiały się one dopiero u 30-latek.

- – mówi dr Dariusz Mercik, ginekolog z Kliniki Gyncentrum.

Winna biologia

Winowajcą może być prolaktyna, która uwalnia się w stresujących sytuacjach. Prolaktyna hamuje funkcje rozrodcze przysadki mózgowej, co z kolei może zaburzać owulację. W organizmie kobiety pojawia się więc naturalny środek antykoncepcyjny, w jaki wyposażyła ją natura. Po drugie we współczesnym świecie w czasie stresu psychologicznego nie możemy ani walczyć ani uciekać, a nasz organizm odczytuje zewnętrzne bodźce w taki sposób, iż warunki są niekorzystne do rozwoju potomstwa. W efekcie powoduje to, na zasadzie neurohormonalnej rekcji, zahamowanie funkcji rozrodczych .

Nie pal, nie pij… będzie gorzej

Nie bez znaczenia dla płodności są także sposoby rozładowania towarzyszącego nam napięcia. Jak wynika z badań TNS OBOP 10 proc. osób pod wpływem stresu pali papierosy, 7 proc. sięga po alkohol, a drugie tyle nadmiernie się objada. – – wyjaśnia dr Mercik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Materiały prasowe
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj