Dziennik Gazeta Prawana logo

Amy Winehouse zmarła po przedawkowaniu alkoholu. Jak wygląda taka śmierć?

19 kwietnia 2024, 12:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Amy Winehouse
Amy WInehouse zmarła po przedawkowaniu alkoholu. Jak wygląda taka śmierć?/Universal Music Polska
Od piątku w kinach film opowiadający o Amy Winehouse. Wokalistka zmarła w wieku 27 lat w wyniku przedawkowania alkoholu. Zdaniem toksykologa śmiertelne działanie alkoholu może zadziałaś na dwa sposoby

Film o Amy Winehouse w kinach

Do kin właśnie wchodzi film "Back to Black. Historia Amy Winehouse" opowiadający o życiu jednej z najpopularniejszych wokalistek tamtych czasów. Winehouse nie dane było jednak długo cieszyć się sławą. Zmarła w wieku 27 lat. 

Jak zapowiada dystrybutor "Film skupi się na niezwykłym geniuszu, kreatywności, poczuciu humoru i szczerości Amy, które towarzyszyły jej we wszystkim, co robiła, a także spróbuje zrozumieć jej demony. "Back to Black. Historia Amy Winehouse" to bezkompromisowe spojrzenie na współczesną machinę sławy i wielki hołd dla wyjątkowego talentu, który zdarza się raz na pokolenie".

Obraz nie spotkał się niestety z przychylnością krytyków. "To się musiało tak skończyć: banalny biopic z piosenkami Amy Winehouse w wykonaniu aktorki Marisy Abeli. Zero wiarygodności, wydmuszka jak pocztówka z Hallmarku" - napisał Tomasz Raczek.

"Film biograficzny Sam Taylor-Johnson sugeruje, że głównym źródłem jej cierpienia było pragnienie posiadania dziecka. To uproszczenie dotyczące także jej płci, uniewinniające demony, które ją zabiły" - pisze z kolei na łamach "Guardiana" Laura Snapes.

"Każdy, kto widział dokument Asifa Kapadii o Winehouse, doskonale zdaje sobie sprawę z niesprawiedliwości, jakich doświadczyła w ciągu 27 lat życia. Zmagała się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, a także bulimią, depresją i samookaleczeniami. Blake Fielder-Civil, którego poślubiła, wciągnął ją w crack i heroinę. Jej ojciec, Mitch Winehouse, jest przedstawiany jako nieobecny, dopóki Amy nie odniosła sukcesu. Jak słyszymy w jej piosence, zgodził się z córką, że nie musi iść na odwyk, podczas gdy jej pierwszy menadżer, Nick Shymansky, podkreślał, że zdecydowanie powinna" - wylicza Snapes.

Amy Winehouse po przedawkowaniu alkoholu

Any Winehouse zmarła 23 lipca 2011 r. Została znaleziona martwa w swoim londyńskim domu. Przyczyną było śmiertelne zatrucie alkoholem. W chwili śmierci w zwartość alkoholu wynosiła 416 mg na 100 mililitrów krwi, czyli ponad 4 promile. Jak podkreślały brytyjskie media, to pięciokrotnie więcej niż dopuszczalny limit dla kierowcy. A z medycznego punktu widzenia śmiertelna dawka, bo już 3 promile mogą być zabójcze dla ludzkiego organizmu.

Dochodzenie w sprawie śmierci zostało jednak powtórzone, po tym jak okazało się, że Suzanne Greenaway, która prowadziła pierwsze, nie miała odpowiednich kwalifikacji. Wynik drugiego ogłoszony w 2013 r. powtórzył jednak ustalenia śledztwa Greenaway. Koroner dr Shirley Radcliffe napisała w dokumencie, że był to nieszczęśliwy wypadek, bez udziału osób trzecich, "niezamierzona konsekwencja" wypicia zbyt dużej ilości alkoholu.

Radcliffe stwierdziła oficjalnie, że Winehouse zmarła z powodu zatrucia alkoholowego, poziom alkoholu w jej krwi był śmiertelny i prawdopodobnie doszło do zatrzymania oddechu. Wokalistka "dobrowolnie spożyła alkohol", a na podłodze obok jej łóżka leżały dwie puste butelki po wódce.

Przestała brać narkotyki

Amy Winehouse zmagała się z wieloma nałogami, była uzależniona narkotyków i alkoholu, przez wiele lat doświadczała także bulimii. Jednak po kilku pobytach w ośrodkach odwykowych udało się jej uwolnić od twardych narkotyków, jak heroina i crack. Wiele wskazywało, że poradzi sobie też z alkoholem. Ojciec Winehouse stwierdził po jej śmierci, że potrafiła nie pić przez trzy tygodnie i tuż przed śmiertelnym przedawkowaniem była "najszczęśliwsza od lat".

"To wielka ulga, gdy w końcu dowiadujemy się, co stało się z Amy. Rozumiemy, że w chwili jej śmierci w jej organizmie znajdował się alkohol, prawdopodobnie oznaczało to gromadzenie się alkoholu w jej organizmie przez kilka dni. Sąd usłyszał, że Amy była ciężko walczy, aby pokonać swoje problemy z alkoholem i jest dla nas źródłem wielkiego bólu, że nie udało jej się wygrać na czas” – oświadczyli rodzice piosenkarki po śmierci.

"Chciałbym, żeby ludzie docenili, jak ciężko pracowała, aby zerwać z narkotykami i jak blisko była porzucenia alkoholu na dobre, jak blisko była zdrowia” – mówił Tyler James, przyjaciel Winehouse.

Jak wygląda śmiertelne zatrucie alkoholem?

Co się dzieje w organizmie człowieka, gdy stężenie alkoholu zaczyna przekraczać dawkę zagrażającą życiu?

— W przypadku Amy Winehouse możliwe są dwa scenariusze. Według pierwszego z nich mogło dojść do głębokiego upojenia alkoholem, braku kontaktu, w wyniku którego doszło po prostu do zachłyśnięcia się. Bardzo często zdarza się, że mięśnie krtani, gardła wiotczeją, podobnie jak mięśnie kończyn. W takiej sytuacji treść z żołądka bardzo łatwo przedostaje się do dróg oddechowych i stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo, jeśli człowiek jest pozbawiony tej świadomości, trzeźwości i kontroli nad swoim ciałem — mówi dr Eryk Matuszkiewicz, specjalista toksykologii klinicznej, w rozmowie z Medonetem.

Toksykolog podkreśla, że zachłyśnięcie się jest bardzo ważnym czynnikiem ryzyka zapalenie płuc, co może prowadzić do niewydolności oddechowej. Oddech jest płytki, może dojść do jego zatrzymania oddechu i uduszenia się wymiocinami.

Drugą możliwością jest wpływ alkoholu na centralny układ nerwowy, co może spowolnić napęd oddechowy.  Oddech pacjenta spowalnia, spłyca się, a w związku z tym dochodzi do niedotlenienia i w konsekwencji zatrzymania oddechu. Być może któryś z tych scenariuszy miał miejsce w przypadku Amy Winehouse — wyjaśnia toksykolog.

— Mówi się, że zakres 3-4 promile jest śmiertelny. I śmiertelność ta nie wynika z bezpośredniego działania alkoholu, ale właśnie zachłyśnięcia, zaburzenia elektrolitów, urazów związanych z zaburzeniami równowagi. Punkt sprawy tworzą te otaczające elementy, a nie tylko ten bezpośredni, spowalniający wpływ alkoholu na nasz układ nerwowy. Człowiek, który przedawkował alkohol, funkcjonuje tak, jakby ktoś "wyciągnął mu baterie" —  kończy dr Matuszkiewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Adrian Dąbek
Adrian Dąbek

W mediach od początku wieku. Pisał na różne tematy (od sportu po film), ale od kilku lat zajmuje się tym najważniejszym, czyli zdrowiem. Lubi wszelkie liczby, pracować na podstawie weryfikowalnych danych, zwłaszcza dotyczących zjawisk chorobowych. W dziennik.pl od września 2023 roku. Zdobywca III (za rok 2021) i IV (za rok 2022) nagrody w konkursie "Dziennikarz Medyczny Roku" w kategorii Internet. Prywatnie lubi rzeczy na literę k – koty (ma cztery), kuchnię, kino, książki i kawę.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChoruje nawet co trzeci dorosły. Ten cichy zabójca serca może nie dawać żadnych objawów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj