Dziennik Gazeta Prawana logo

Naukowcy z Chin opracowali nowy szczep koronawirusa. Zabija w ciągu ośmiu dni

17 stycznia 2024, 14:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Koronawirus w Chinach
Naukowcy z Chin opracowali nowy szczep koronawirusa. Zabija w ciągu ośmiu dni/shutterstock
Naukowcy z Uniwersytetu Technologii Chemicznej w Pekinie opracowali nowy szczep koronawirusa. Badania przeprowadzone na myszach wykazały, że jest 100 proc. śmiertelny, uszkadza przede wszystkim mózg i zabija po kilku dniach.

Nowy koronawirus zabija w ciągu ośmiu dni

Chińscy naukowcy prowadzili eksperymenty na jednym z wirusów należącym do rodziny koronawirusów, oznaczonym symbolem GX_P2V. Zainfekowane tym wirusem genetycznie zmodyfikowane myszy umierały po kilku dniach. Szczep GX_P2V jest mutacją wirusa GX/2017, pierwotnie zidentyfikowanego u łuskowców malezyjskich w 2017 r.

Koronawirusy to grupa wirusów powodujących infekcje układu oddechowego, należy do nich m.in. wirus SARS-CoV-2 odpowiadających za niedawną pandemię, jak i wirusy powodujące "zwykłe" przeziębienia, jak te oznaczone symbolami B814 229E i OC43.

"Koronawirus łuskowców GX_P2V, powiązany z SARS-CoV-2, może powodować 100 proc. śmiertelność u ludzkich myszy transgenicznych (genetycznie zmodyfikowanych myszy, które mają przeszczepione ludzkie komórki lub wykazujące ekspresję ludzkiego genu ACE2 - red.), co można potencjalnie przypisać późnemu stadium infekcji mózgu. Podkreśla to ryzyko przeniesienia wirusa GX_P2V na ludzi i zapewnia unikalny model zrozumienia patogennych mechanizmów wirusów związanych z SARS-CoV-2" - napisali autorzy badania w podsumowaniu.

Myszy poddane działaniu wirusa umierały w ciągu siedmiu, ośmiu dni. Pierwsze objawy pojawiały się bardzo szybko. Gryzonie traciły na wadze, miały problem z poruszaniem się, a oczy tuż przed śmiercią zrobiły się białe. Skutki infekcji były zatem dużo poważniejsze niż w przypadku innych podobnych wirusów.

GX_P2V infekował układ oddechowy, a następnie przedostawał się do mózgu. Inaczej niż w przypadku SARS-CoV-2, który głównie atakuje górne i dolne drogi oddechowe.

Naukowcy byli zaskoczeni poziomem wiremii, czyli ilością wirusa mogącego się namnażać. Odkryli jego znaczne ilości w mózgach, płucach, nosach, oczach i tchawicach gryzoni.

Okropne, bezcelowe badanie

Badanie ukazało się w tzw. preprincie w serwisie bioRxiv, nie zostało jeszcze zrecenzowane, ale już spotkało się z krytyką świata nauki.

"To okropne badanie, z naukowego punktu widzenia całkowicie bezcelowe. Nie widzę niczego istotnego, czego można by się dowiedzieć z przymusowego zarażenia przypadkowym wirusem dziwnej rasy humanizowanych myszy. Ale z drugiej strony widzę, że jak wiele takich rzeczy może pójść nie tak" – napisał na platformie X prof. Francois Balloux, wirusolog z University College London.

"Trzeba położyć kres temu szaleństwu, zanim będzie za późno" – zaznaczył emerytowany profesor Gennadi Glinsky, specjalista genomiki.

Prof. Richard Ebright, chemik z Rutgers University w New Brunswick w rozmowie z serwisem DailyMail zaznaczył, że w opisie badania brak chociażby danych dotyczących poziomu bezpieczeństwa biologicznego ani podjętych środków ostrożności. 

- Brak tych informacji rodzi niepokojącą możliwość, że część lub całość tych badań, podobnie jak badania w Wuhan w latach 2016–2019, które prawdopodobnie spowodowały pandemię Covid-19, zostały lekkomyślnie przeprowadzone bez minimalnych zabezpieczeń biologicznych i praktyk niezbędnych do badań z użyciem patogenu o potencjale pandemicznym - powiedział.

Badania nad wirusem GX_P2V zostały przeprowadzone na Uniwersytecie Technologii Chemicznej w Pekinie. Wykorzystano wirusa znalezionego w 2017 r. w Malezji u łuskowców – ssaków występujących w Azji, które są znanymi nosicielami koronawirusów. Zwierzęta są też "podejrzewane" o bycie żywicielem pośrednim - między nietoperzami a ludźmi - wirusa, który wywołał pandemię choroby Covid-19.

Jak wynika z opisu, naukowcy sklonowali wirusa i przechowywali wiele jego kopii w laboratorium w Pekinie. Nie zostało jednak podane, kiedy dokładnie przeprowadzono badanie. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Adrian Dąbek
Adrian Dąbek

W mediach od początku wieku. Pisał na różne tematy (od sportu po film), ale od kilku lat zajmuje się tym najważniejszym, czyli zdrowiem. Lubi wszelkie liczby, pracować na podstawie weryfikowalnych danych, zwłaszcza dotyczących zjawisk chorobowych. W dziennik.pl od września 2023 roku. Zdobywca III (za rok 2021) i IV (za rok 2022) nagrody w konkursie "Dziennikarz Medyczny Roku" w kategorii Internet. Prywatnie lubi rzeczy na literę k – koty (ma cztery), kuchnię, kino, książki i kawę.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChoruje nawet co trzeci dorosły. Ten cichy zabójca serca może nie dawać żadnych objawów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj