Jak przypominają naukowcy z University of New South Wales, przewlekła choroba nerek dotyka na świecie ok. 700 mln ludzi. Choroba ta może prowadzić do niewydolności i śmierci.

Już badania na zwierzętach wskazywały, że kwasy omega-3 mogą wspierać działanie tego krytycznego dla życia narządu.

Reklama

Nowa analiza opublikowana na łamach pisma „The BMJ” objęła wyniki przeprowadzonych w 12 krajach 19 badań na ten temat. W ich ramach sprawdzano związki między obecnością we krwi kwasów omega-3 EPA, DHA, DPA i ALA.

EPA (kwas eikozapentaenowy), DHA (kwas dokozaheksaenowy) i DPA (dokozapentaenowy) pochodzą głównie z ryb i owoców morza, a ALA (kwas alfa-linolenowy) - przede wszystkim z roślin (orzechów, nasion, zielonych warzyw liściastych).

W badaniach wzięło udział łącznie ponad 25 tys. ochotników w wieku od 49 do 77 lat. Po uwzględnieniu różnorodnych czynników, które mogłyby wpłynąć na pracę nerek (np. palenia, spożycia alkoholu, aktywności fizycznej, cukrzycy, chorób serca), okazało się, że wyższy poziom pochodzących z morskich organizmów kwasów wiąże się z mniejszym o 8 proc. ryzykiem rozwoju przewlekłej choroby nerek.

W wynikach analizy kwasy roślinne nie miały znaczenia.

Reklama

Naukowcy przyznają, że badania miały charakter obserwacyjny, a dodatkowo na rezultaty mogły wpływać różnice w metodach stosowanych w różnych badaniach. Mogły też działać nieuwzględnione czynniki dodatkowe. Mimo to - według badaczy - rezultaty są najprawdopodobniej solidne.

- Choć, nasze wyniki nie udowadniają zależności przyczynowo-skutkowych między spożyciem nienasyconych kwasów z morskich organizmów i ryzykiem przewlekłej choroby nerek, to są spójne i przemawiają za obecnymi zaleceniami, według których w ramach zdrowej diety należy spożywać odpowiednią ilość organizmów morskich - zwłaszcza, jeśli zastępuje się nimi niezdrowe składniki - stwierdzają autorzy analizy.