Ta ogólnopolska akcja edukacyjna rozpoczyna się 28 października.

Reklama

Eksperci alarmują, że mimo dostępnych szczepień przeciw wirusowi zapalenia wątroby typu A (wirus HAV) oraz wirusowi zapalenia wątroby typu B (HBV), w Polsce liczba zakażeń nimi wciąż jest zbyt duża, a w przypadku wirusa HAV – znacznie wzrasta.

Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) liczba chorych na wirusowe zapalenie wątroby typu A (WZW A) wzrosła w Polsce w ostatnich dwóch latach kilkadziesiąt razy. W 2016 roku zachorowało jedynie 35 osób, a w 2018 roku liczba ta wyniosła 1457 osób. Największy wzrost zachorowań odnotowano w 2017 roku, kiedy zarejestrowano aż 3007 przypadków WZW A.

Liczbę osób przewlekle zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu B (HBV) w naszym kraju szacuje się nawet na 0,5 miliona. Tylko w 2018 roku wykryto około 32 tysiące zakażeń HBV, a WZW B diagnozuje się co roku u kilku tysięcy osób (nie wszyscy zakażeni wirusem chorują na WZW B).

Ekspert "Żółtego Tygodnia" doktor Jan Gietka, hepatolog i specjalista chorób zakaźnych z Poradni Chorób Wątroby Hepatolodzy w Warszawie, podkreśla, że wciąż wiele osób nie jest zaszczepionych przeciwko wirusowi HBV, jak również HAV. Polacy bagatelizują zagrożenie, ponieważ błędnie kojarzą je z sytuacjami i zachowaniami ryzykownymi.

Tymczasem odpowiedzialny za WZW B wirus HBV jest nawet do 100 razy bardziej zakaźny niż wirus HIV. Można się nim zarazić poprzez kontakt z płynami ustrojowymi osoby zakażonej – jej krwią, nasieniem, wydzieliną dróg rodnych. Coraz częściej jest też przenoszony drogą kontaktów seksualnych, w tym heteroseksualnych. Najczęściej do zakażenia nim dochodzi drogą krwi, w związku z naruszeniem ciągłości tkanek, na przykład w trakcie zabiegów medycznych kosmetycznych, w trakcie robienia tatuażu.

Barbara Pepke, prezes Fundacji Gwiazda Nadziei, która działa na rzecz osób z chorobami wątroby, podkreśla, że o zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu A, który szerzy się drogą fekalno-oralną, wcale nie jest trudno. – Nie zdajemy sobie sprawy, jak często wirus wywołujący WZW A jest przenoszony przez osoby zakażone, które nie myją rąk. Wystarczy, że dotkniemy klamki, której wcześniej dotykał nosiciel wirusa, by się zakazić. Naprawdę nie trzeba ryzykownych zachowań, by doszło do nieszczęścia – zaznacza Pepke.

Reklama

Doktor Gietka zwraca uwagę, że w ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce do zakażeń wirusem HAV bardzo często dochodziło za pośrednictwem kontaktów seksualnych wśród osób młodych oraz w rodzinach osób zakażonych.

Szczepienie się przeciw wirusowi HAV oraz HBV jest dlatego tak ważne, że skutki WZW A oraz WZW B mogą być tragiczne, podkreślają eksperci akcji "Żółty Tydzień".

– Zakażenie wirusem HBV nawet przez 20 lat może nie powodować żadnych komplikacji, ale w pewnym momencie może dojść do zaostrzenia, kiedy proces zniszczenia wątroby zdecydowanie przyspiesza, prowadząc w szybkim tempie do marskości – wyjaśnia dr Gietka. Co więcej, wirus HBV jest również wyjątkowo onkogenny, ponieważ ma zdolność powodowania mutacji w komórkach i na każdym etapie zakażenia może spowodować raka wątrobowokomórkowego o bardzo złym rokowaniu. – Znam sytuację, kiedy u niezaszczepionego 35-latka, który zakaził się HBV w czasie kontaktu seksualnego, w ciągu dwóch lat, pomimo małej aktywności choroby, rozwinął się rak wątrobowokomórkowy w zupełnie zdrowej wątrobie – wspomina specjalista.

Wirus HBV wbudowuje się w DNA osoby zakażonej, co powoduje, że jego całkowite wyeliminowanie z organizmu jest raczej niemożliwe. Nosiciele wirusa do końca życia muszą być pod kontrolą lekarską i wykonywać co pół roku badania, ponieważ sami nie czują, że doszło do zaostrzenia choroby.

Doktor Gietka zwraca uwagę, że również zakażenie wirusem powodującym WZW A może w rzadkich przypadkach u osób dorosłych prowadzić do śmiertelnie groźnych powikłań, jak np. piorunujące zapalenie wątroby, ostra niewydolność wątroby, uszkodzenie nerek. – Chociaż według statystyk ryzyko zgonu z powodu WZW A jest skrajnie małe, to chorobowość i częstość przypadków, które wymagają hospitalizacji i kilkutygodniowego pobytu w szpitalu, jest duża – komentuje ekspert. Jak dodaje, zakażenie HAV może spowodować wyłączenie z pracy nawet na pół roku i wiąże się z koniecznością prowadzenia oszczędzającego trybu życia przez wiele miesięcy.

Szczepienia to najskuteczniejsza metoda, by takim powikłaniom zapobiec. O skuteczności szczepień przeciwko HBV świadczy to, że wprowadzenie ich w 1996 roku do obowiązkowych szczepień noworodków oraz akcja doszczepiania nastolatków urodzonych w latach 1986-1995 przyczyniły się do ogromnego spadku zachorowań na WZW B w Polsce.

– Szczepieniami obowiązkowymi objęte zostały osoby urodzone po 1986 roku. To oznacza, że tylko w grupie ludzi do 33. roku życia możemy mówić o odporności zbiorowej, natomiast wśród osób starszych wyszczepialność nadal jest bardzo niska i są one wyjątkowo narażone na zakażenie wirusem HBV – wyjaśnia doktor Gietka.

Zgodnie z polskimi zaleceniami przeciwko wirusowi HBV powinny szczepić się wszystkie osoby, które dotychczas nie zostały zaszczepione. – Lekarze rodzinni powinni proponować szczepienia przeciw WZW B wszystkim pacjentom 40-letnim, 50-letnim, nawet jeśli nie mają planowanego zabiegu chirurgicznego. To osoby, które wkraczają na drogę częstszych kontaktów ze służbą zdrowia, a to oznacza, że muszą się zmierzyć z większym ryzykiem zakażenia – uważa doktor Gietka.

Z kolei szczepienia przeciw wirusowemu zapaleniu typu A zaleca się osobom, które nie chorowały na WZW A: dzieciom w wieku przedszkolnym i szkolnym, podróżującym do krajów o wysokiej zapadalności na WZW A (między innymi popularne wśród polskich turystów Bułgaria, Egipt, Turcja, Tunezja, Maroko), pacjentom z przewlekłymi chorobami wątroby, zwłaszcza zakażonym wirusem WZW typu B i C, wszystkim, którzy mają kontakt z chorymi na WZW A, osobom mającym wielu partnerów seksualnych.

Szczepienie przeciw WZW A nie jest w Polsce obowiązkowe w żadnej grupie wiekowej, jest natomiast wpisane do kalendarza szczepień ochronnych jako zalecane. W związku z tym nie jest finansowane ze środków publicznych. – Niestety, większość osób nie jest zainteresowana dodatkowymi szczepieniami, a już szczególnie wtedy, gdy muszą za nie zapłacić. Ludzie unikają szczepień nawet przed wyjazdami do krajów, gdzie z powodu złej sytuacji sanitarno-epidemiologicznej ryzyko zakażenia się jest duże – podsumowuje Pepke.

Organizatorem akcji "Żółty Tydzień" jest firma GSK, a partnerem Fundacja Gwiazda Nadziei.