Pierwszą operację chirurgicznego zmniejszenia żołądka w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka przeprowadzono 20 września 2016 r. Od tego czasu w katowickim szpitalu zoperowano bariatrycznie 7 dziewczynek i 3 chłopców.

- Najmłodsza zoperowana pacjentka miała 13 lat, najstarszy pacjent – 19 lat. Wszyscy po operacji uzyskali wyraźny spadek masy ciała. U jednego z pacjentów waga obniżyła się o 80 kg – poinformował kierownik Oddziału Chirurgii i Urologii GCZD dr hab. Tomasz Koszutski.

Zanim pacjent zostanie zakwalifikowany do zabiegu, musi najpierw przejść rygorystyczną procedurę kwalifikacyjną. Pierwszym krokiem jest wizyta w poradni metabolicznej.

- Podczas konsultacji w poradni oceniamy, czy rzeczywiście są wskazania do wykonania zabiegu. Sprawdzamy, czy przyczyną otyłości nie są inne, nierozpoznane wcześniej schorzenia. Badamy motywację pacjenta, rozmawiamy z rodziną – powiedział pediatra i endokrynolog z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr hab. Paweł Matusik.

W ramach przygotowania do zabiegu pacjent przechodzi również konsultację chirurgiczną i dietetyczną, a na oddziale endokrynologii – wszystkie niezbędne badania przed operacją.

- Jeszcze przed zabiegiem zobowiązujemy pacjenta do zrzucenia kilku kilogramów. Dzięki temu od początku angażujemy go w leczenie i nabieramy pewności, że dziecko i rodzina rozumieją postępowanie medyczne i będą stosować się do zaleceń również po zabiegu – wyjaśnił Paweł Matusik.

Kwalifikacja do zabiegu jest długa i wymagająca. Nie każdy pacjent przechodzi ją pozytywnie. Przez ostatnie trzy lata lekarze z GCZD zdecydowali o niedopuszczeniu do operacji 11 pacjentów.

- Powody były różne. Niektóre dzieci nie były na taki zabieg jeszcze przygotowane psychicznie, inne były po prostu zbyt niedojrzałe. Kolejnym powodem była niezadawalająca współpraca z rodziną, a nawet jej brak. W sytuacji gdy rodzice swoją postawą nie gwarantują, że dziecko po zabiegu będzie stosować się do naszych zaleceń, przestrzegać diety i stawiać się na wizyty kontrolne, odstępujemy od operacji – powiedział Tomasz Koszutski.

Takie rygorystyczne podejście jest uzasadnione, bo laparoskopowa rękawowa resekcja żołądka to zabieg o sporym ryzyku powikłań.

- Najgroźniejsze powikłanie to rozejście się szycia, które prowadzi do perforacji żołądka, a co za tym idzie do groźnego dla życia zapalenia jamy otrzewnej. Niebezpieczne jest też zwężenie nowego żołądka, do którego może dojść nawet po kilku miesiącach od operacji. Dlatego tak ważne jest wykalibrowanie, czyli zaprojektowanie nowego żołądka, aby nie był za duży, bo wtedy operacja nie da oczekiwanego efektu, ani za mały – wyjaśniła chirurg dr Dominika Smyczek.

Opuszczenie szpitala po operacji nie oznacza zakończenia leczenia. Niezwykle istotne są wizyty kontrolne w poradniach, najpierw co 2-4 tygodnie, później co 2-3 miesiące od zabiegu. Większość pacjentów po operacjach jest zdyscyplinowana i ściśle przestrzega terminów wizyt. U pacjenta, który przeszedł operację, po czym przestał zgłaszać się poradni, nastąpił ponowny wzrost wagi.

- Podczas wizyt kontrolnych oceniamy spadek masy ciała, przede wszystkim tkanki tłuszczowej. Pacjenci rozliczani są z diety, z prawidłowej podaży białka i witamin czy wreszcie z przyjmowania leków przeciwdziałających kamicy żółciowej. Tak jak podczas przygotowania do zabiegu, tak i po operacji pacjentem zajmuje się interdyscyplinarny zespół specjalistów – endokrynologów, chirurgów, dietetyków i psychologów. W przemyślany sposób prowadzimy pacjenta od A do Z – podkreśliła dr Dominika Smyczek.