Od lat słyszymy o epidemii próchnicy w Polsce. Czy dostrzega pani ten problem wśród swoich pacjentów?

Blisko 100 procent czterdziestolatków i ponad 90 procent siedmiolatków ma próchnicę – alarmuje Naczelna Izba Lekarska. To efekt utrzymującej się od 20 lat epidemii próchnicy w Polsce, której państwowy system leczenia stomatologicznego nie jest w stanie zahamować.
Jest to bardzo widoczne także w moim gabinecie. Jeśli w ciągu miesiąca trafi do mnie pacjent dorosły, który wszystkie zęby ma zdrowe, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
Wśród dzieci do trzeciego roku życia sytuacja ma się lepiej, ale już w grupie siedmiolatków próchnica staje się epidemią. Myślę, że związane jest to głównie ze zbyt dużą ilością cukrów w diecie i zaniedbaniami higienicznymi, za które odpowiadają w głównej mierze rodzice.
W środowisku lekarskim o próchnicy rozmawiamy już w kategoriach choroby cywilizacyjnej, podobnie jak o cukrzycy czy nadciśnieniu tętniczym.

Jest tak groźna jak cukrzyca, nadciśnienie...

Zarówno u dzieci, jak i dorosłych wśród najczęstszych powikłań w wyniku nieleczonej próchnicy występują choroby serca, nerek, oczu, stawów. Próchnica to choroba całego organizmu.

Co powoduje, że Polacy mają uzębienie w tak złym stanie?

Dieta bogata w cukier, niewłaściwa higiena jamy ustnej i rzadkie wizyty u dentysty. Zdrowe dziecko i dorosły przynajmniej raz na pół roku powinni odbyć kontrolną wizytę u dentysty. Często jest tak, że dziecko pojawia się w gabinecie po raz pierwszy w wieku 5-6 lat, bo jest już na tyle duże, że zgłosi rodzicom ból zęba. A tymczasem pierwsza wizyta u stomatologa powinna mieć miejsce między 6. a 18. miesiącem życia dziecka i później odbywać się regularnie co trzy miesiące. W naszym społeczeństwie pokutuje przekonanie, że leczenie stomatologiczne jest drogie. A tymczasem to nie leczenie próchnicy jest drogie, lecz leczenie jej powikłań. Na zapobieganie próchnicy, profilaktykę i kontrole stomatologiczne dwa razy do roku może pozwolić sobie każdy.

Jak powinna wyglądać codzienna profilaktyka próchnicy?

Nie ma niczego prostszego! Codzienna profilaktyka powinna sprowadzać się do szczotkowania zębów przynajmniej dwa razy dziennie, rano po śniadaniu i wieczorem przed pójściem spać, przez 2-3 minuty. Konieczne jest nitkowanie przestrzeni międzyzębowych oraz ewentualnie używanie dodatkowych sprzętów, tj. szczoteczek międzyzębowych, szczoteczek jednopęczkowych irygatora, jak również preparatów, tj. płukanek i żelu z fluorem, zaleconych przez lekarza lub higienistkę.

Jakie są nowoczesne metody leczenia próchnicy?

Co jakiś czas media obiegają informacje o nowoczesnych metodach leczenia próchnicy, które mają wspólny mianownik, a dokładnie - brak bólu podczas leczenia. Ozonowanie, leczenie laserem czy abrazja powietrzna obiecują bezbolesne usunięcie zmian próchnicowych z zębów. W przypadku dużych, rozległych i głębokich ubytków powyższe metody służą nam jako dodatkowe wyjałowienie i odkażenie ubytku przed założeniem wypełnienia, a nie jako jedyna metoda opracowania ubytku.

Warto leczyć mleczaki?

Oczywiście, obowiązkowo! Stan uzębienia dzieci w Polsce pozostawia dużo do życzenia. Powszechne przekonanie, że zębów mlecznych nie trzeba leczyć, bo i tak wypadną, jest błędne. Mleczne czwórki i piątki wymianie na zęby stałe ulegają dopiero między 9. a 12. rokiem życia, a przewlekłe stany zapalne w tkankach otaczających korzenie zębów mlecznych mają negatywny wpływ na zawiązki zębów stałych, mogą być powodem np. wad budowy zębów stałych. Natomiast przedwczesna utrata zębów mlecznych może skutkować zaburzeniami we wzroście kości szczęk, co może wpłynąć na wady zgryzu i konieczność leczenia ortodontycznego.

Czy są jakieś nowe wypełnienia ubytków?

Najogólniej wypełnienia dzielimy na ostateczne i tymczasowe. Te drugie, jak sama nazwa wskazuje, służą nam na pewnym etapie leczenia: czy to głębokiej próchnicy, nadwrażliwości lub jako opatrunek pomiędzy wizytami w trakcie leczenia kanałowego. Różnią się one od siebie składnikami czynnymi, które zawierają. Jedne z nich – tzw. wypełnienia glassjonomerowe - mają za zadanie uwalniać jony fluoru, inne – tj. preparaty na bazie tlenku cynku z eugenolem lub wodorotlenku wapnia – wspomóc komórki odpowiedzialne za wytwarzanie warstwy zębiny. Są też fleczery – wypełnienia, które zamykają ubytek, uniemożliwiając bakteriom dostęp np. do kanałów.
Wypełnienia ostateczne to obecnie wypełnienia w głównej mierze kompozytowe, czyli mieszaniny żywic i wypełniaczy, najczęściej utwardzane światłem UV lampy polimeryzacyjnej. Różnią się miedzy sobą właściwościami estetycznymi, ścieralnością, tolerancją wilgoci. Inne kompozyty polecane są do odbudowy estetycznej zębów przednich, inne do rozległych ubytków w zębach bocznych, do których używamy najczęściej materiałów o dużej odporności na zgniatanie i ścieranie.
Decyzję, jaki materiał wybrać, każdorazowo powinien podjąć lekarz wykonujący zabieg.

Pacjenci panicznie boją się leczenia zębów z powodu bólu, jaki temu towarzyszy. Czy można coś z tym zrobić?

Stosowane obecnie rodzaje znieczuleń w stomatologii są bardzo skuteczne i bezpieczne.
Jednym z najchętniej wykorzystywanych jest znieczulenie powierzchowne, które ma postać żelu, kremu, aerozolu i jest aplikowane kilka minut przed zabiegiem. Ma na celu znieczulenie powierzchownej warstwy błony śluzowej głównie przed zabiegiem zdjęcia kamienia u pacjentów z dużym odruchem wymiotnym lub przed podaniem właściwego znieczulenia w postaci zastrzyku. Znieczulenie nasiękowe, w postaci zastrzyku, aplikowane jest w dziąsło w bezpośrednią okolicę zęba. Jego główną właściwością jest pozbawienie czucia końcówek nerwowych, przez co pacjent nie czuje dziąsła, policzka oraz zębów w danej okolicy. Znajduje zastosowanie głównie w zabiegach dotyczących leczenia oraz usuwania zębów górnych oraz dolnych siekaczy.
W przypadku leczenia dolnych trzonowców i/lub przedtrzonowców najlepiej sprawdza się znieczulenie przewodowe. Polega ono na wstrzyknięciu odpowiedniej substancji bezpośrednio w okolicę głównego nerwu unerwiającego dolne zęby, nerwu zębodołowego, co powoduje jego czasowe wyłączenie. W efekcie pacjent nie odczuwa zimna, ciepła i czuje wyraźne zdrętwienie połowy twarzy Co ważne, objawy te mogą utrzymywać się nawet kilka-kilkanaście godzin po znieczuleniu.
W leczeniu endodontycznym, protetyce, pedodoncji, ekstrakcji zębów mlecznych i nieobjętych stanem zapalnym zębów stałych często wykorzystuje się znieczulenie śródwięzadłowe. Jego podanie polega na wprowadzeniu igły ze środkiem znieczulającym do ozębnej (szczeliny miedzy dziąsłem a zębem) przy użyciu strzykawek ciśnieniowych.
Znieczulenie ogólne stosowane jest w uzasadnionych sytuacjach, np. jeżeli rozległość zabiegu jest znaczna, a czas trwania zabiegu trudny do przewidzenia. Zasadniczo wskazaniami do wykonywania zabiegów stomatologicznych w znieczuleniu ogólnym są: uczulenie na środki znieczulenia miejscowego, utrudniony kontakt lub brak współpracy z pacjentem (np. niedorozwój umysłowy, zaburzenia psychiczne), ostre, rozlane stany zapalne w okolicy szczękowo-twarzowej (np. ropnie).
Poza tym leczenie w znieczuleniu ogólnym stosowane jest także u dzieci, które są za małe na współpracę z lekarzem, mają zaawansowaną próchnicę, a ich stan uzębienia stanowi poważne zagrożenia dla zdrowia całego organizmu.

Pacjenci często boją się samego widoku strzykawki z igłą...

Powoli czas znieczuleń wykonywanych za pomocą zwykłej strzykawki i igły odchodzi do przeszłości. Jest to bardzo dobra wiadomość nie tylko dla pacjentów, lecz także stomatologów. Coraz większe zastosowanie ma znieczulenie komputerowe. The Wand posiada specjalnie zaprojektowany aplikator, wyglądem przypominający długopis. Podanie znieczulenia tą metodą stało się dużo łatwiejsze i przede wszystkim mniej stresujące dla pacjenta. The Wand dzięki technologii opierającej się na stopniowym dawkowaniu znieczulenia, które jest kontrolowane przez komputer, pozwala na nieodczuwalną aplikację substancji znieczulającej.

Co pani myśli o nowych doniesieniach naukowych – będziemy odbudowywać zęby z wykorzystaniem komórek macierzystych?

O ile leczenie chorób i wad kości szczęk za pomocą przeszczepów komórek macierzystych się już dzieje i wszyscy pokładają w nim duże nadzieje na przyszłość, o tyle nie widzę na razie zastosowania komórek macierzystych w leczeniu próchnicy. Myślę, że jeszcze długo będziemy musieli dążyć do tego, aby propagować profilaktykę i zdrowy styl życia, i właśnie w ten sposób doprowadzić do ogólnej poprawy stanu zdrowia jamy ustnej Polaków.