Dyrektor Biura ds. Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego i pełnomocnik ministra zdrowia do spraw reformy psychiatrii dr Marek Balicki powiedział, że wzrost nakładów na opiekę psychiatryczną jest niezbędny dla realizowanej od 2017 r. reformy psychiatrii, jak i dla poprawy jakości tej opieki.

Reklama

W Polsce przeznacza się na opiekę psychiatryczną zaledwie 3,4 proc. wszystkich nakładów na opiekę zdrowotną, podczas gdy w Szwajcarii – 10 proc., a w Niemczech – 14 proc. Uważamy, że w naszym kraju należy zwiększyć środki na psychiatrię do co najmniej 5 proc. – podkreślił specjalista.

Zdaniem dr Balickiego, wzrost nakładów pozwoli poprawić u nas jakość opieki psychiatrycznej, która od wielu lat jest zaniedbywana. Wzrost nakładów – dodał – jest też niezbędny dla wdrożenia realizowanej od 2017 r. reformy opieki psychiatrycznej. Polega ona na rozwoju psychiatrii środowiskowej, której podstawą są Centra Zdrowia Psychicznego.

Dotychczas w ramach pilotażu w całym kraju powstało 27 takich ośrodków w 14 województwach, obejmujących 3 mln mieszkańców i jeszcze w tym roku mają powstać kolejne. Do końca 2019 r. obejmą swym zasięgiem 4,5 mln mieszkańców. Pilotaż ma być systematycznie rozszerzany. Za 5 lat Centra Zdrowia Psychicznego mają objąć połowę ludności, a w następnych latach - co najmniej 80 proc.

- Z wcześniejszych badań w Krakowie wynika, że chorzy na schizofrenię objęci programem leczenia środowiskowego po 12 latach lepiej funkcjonowali, mieli mniej nawrotów choroby i ponownych hospitalizacji oraz mniejsze było u nich nasilenie objawów psychopatologicznych – podkreślił dr Balicki.

Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka przekonywała, że reforma psychiatrii zwiększy efektywność leczenia schorzeń psychiatrycznych oraz poprawi jakość życia chorych. - Będzie również korzystna dla budżetu państwa, ponieważ zwiększy aktywność zawodową pacjentów, co z kolei zmniejszy liczbę przyznawanych rent – podkreśliła.

Z danych przedstawionych przez eksperta Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego dr Jerzego Gryglewicza wynika, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydaje dwukrotnie więcej na zasiłki dla chorych na schizofrenię aniżeli Narodowy Fundusz Zdrowia przeznacza na ich leczenie. W 2016 r. wydatki NFZ z tego tytułu sięgnęły 537 mln zł (głównie z powodu hospitalizacji), podczas gdy koszty ZUS-u przekroczyły 1,1 mld zł i były związane głównie z rentami z tytułu niezdolności do pracy oraz rentami socjalnymi.

Według opublikowanego podczas debaty raportu Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, do tych kosztów NFZ i ZUS trzeba jeszcze doliczyć tzw. koszty pośrednie związane utratą produktywności; w 2016 r. w przypadku schizofrenii wyniosły one 691 mln zł. Zatem łączne koszty schizofrenii w 2016 r. wyniosły 2,33 mld. zł.

Reklama

Dr Gałązka-Sobotka podkreśliła, że wydatki te może zmniejszyć bardziej skuteczne leczenie i opieka nad pacjentami ze schizofrenią, i podobnie – dodała – jest z innymi chorobami psychiatrycznymi. - Bo lepsze leczenie to mniej nawrotów choroby, mniejsza hospitalizacja i lepsza jakość życia chorych – przekonywała.

Zdaniem ekspertki, wzrost nakładów na leczenie ze środków NFZ pozwala zmniejszyć wydatki ponoszone przez ZUS. Jako przykład podała stwardnienie rozsiane. „Wzrost wydatków na leczenie tej choroby w ostatnich latach, w tym na refundację nowych terapii, diametralnie zmniejszył niezdolność chorych do pracy, z niezdolności długotrwałej na krótkotrwałą” – pokreśliła.

Według konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii prof. Piotra Gałeckiego, w przypadku schizofrenii leki długodziałające, nowej generacji, podawane raz w miesiącu lub co kwartał pozwalają znacznie zmniejszyć ryzyko kosztownej hospitalizacji.

Dr Gałązka-Sobotka ostrzegła, że nowym wyzwaniem dla budżetu są coraz częściej występujące choroby mózgu. - Schorzenia te wraz z chorobami psychiatrycznymi należałoby objąć priorytetem, tak jak kardiologię i onkologię. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej. Nie możemy sobie pozwolić na dalszego tego zaniedbanie – podkreśliła.

Raport Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia wykazał, że w Polsce z powodu schizofrenii choruje 280 tys. osób, ale w placówkach NFZ leczy się 180 tys. pacjentów. Pozostali nie podejmują terapii lub leczą się prywatnie z powodu długiego oczekiwania na wizytę u psychiatry w placówkach publicznych oraz negatywnego postrzegania tej choroby.

Dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie prof. Janusz Heitzman powiedział podczas debaty, że schizofrenia skraca życie chorych co najmniej o 10-15 lat. Średnia długość życia chorych w przypadku kobiet sięga 63 lata, a mężczyzn – 60 lat. Wynika to z tego, że często cierpią oni również na inne schorzenia i wymagają całościowego leczenia, na które nie zawsze mogą liczyć. - Wraz z chorym cierpi też cała jego rodzina, która często jest wręcz udręczona tą chorobą – dodał.