Nieleczona może skończyć się bardzo tragicznie. Według danych WHO każdego roku około 800 000 osób umiera w wyniku samobójstwa, czyniąc je drugim najczęstszym powodem śmierci wśród osób w przedziale wiekowym 15-29 lat. Prognozy wskazują, że do 2030 roku depresja będzie na pierwszym miejscu wśród najczęściej występujących chorób. Czy depresja ma duży wpływ na finanse?

Reklama

Choroba, której nie widać

Choroby związane z psychiczną sferą życia zwykle są niewidoczne. O ile w przypadku nerwicy stosunkowo łatwo zauważyć objawy, o tyle depresja jest prawie niewidzialna. Objawy to raczej wyciszanie pewnych aktywności niż nabycie nowych zachowań. Utrata zainteresowań, radości z życia, zmniejszenie aktywności. To tylko niektóre z licznych objawów mogących występować w przypadku osób dotkniętych tym schorzeniem. Nieleczona depresja może doprowadzić nawet do samobójstwa. W samym 2017 roku aż 730 osób podjęło próbę samobójczą, z czego aż 116 przypadków się powiodło.

O tym się nie mówi

Niestety depresja nadal uchodzi za temat tabu. O ile pójście do lekarza pierwszego kontaktu z problemem grypy jest normą, o tyle wizyta u psychologa w wielu środowiskach ciągle uchodzi za powód do wstydu. Badanie CBOS wskazuje, że tylko 21 proc. badanych nie uważa depresji za chorobę, którą zataja się przed otoczeniem jako wstydliwą. Nieleczone objawy depresji tak jak w przypadku każdej innej choroby prowadzą do pogłębienia tego stanu. Często chory nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu, ignorując go. Dla otoczenia objawy również mogą być niezauważalne. Natomiast warto zdać sobie sprawę z faktu, że wcześnie wykryta depresja i stosowne leczenie może pomóc nam zminimalizować konsekwencje tego problemu.

Przyczyny i skutki

Przyczyny depresji mogą być różne. Mogą wiązać się na przykład ze sferą finansów i pracy, ze sferą związków i relacji międzyludzkich. Według CBOS osoby dotknięte depresją źle oceniają swoją sytuację finansową. Częściej deklarują też wykształcenie podstawowe i gimnazjalne. Ryzyko zwiększa się też u osób nieposiadających stałego partnera. Najnowsza analiza przeprowadzona przez organizację charytatywną Money and Mental Health Policy Institute wykazuje, że zaburzenia psychiczne, wśród których plasuje się również depresja, może prowadzić również do zadłużania się. Ryzyko popadnięcia w długi jest u takich osób aż o trzy i pół raza większe niż u osób niemających problemów ze zdrowiem psychicznym. Przyczyn tego zjawiska można doszukiwać się w coraz szybszym tempie życia i wszechobecnym konsumpcjonizmie, przez który wiele osób poprzez zakupy starając się wyprzeć wewnętrzne troski iluzją posiadania dóbr materialnych.

- Osoby zaciągające kredyty często nie kończą na jednorazowej pożyczce. W skrajnych sytuacjach może skutkować mechanizmem spirali zadłużeń, z której ciężko jest wrócić do stanu początkowego. O takim mechanizmie możemy mówić, kiedy różnica pomiędzy wpływami a wydatkami staje się naprawdę duża, sprawiając, że finansowa sytuacja danego człowieka staje się niestabilna. Dlatego przykładamy dużą wagę do sprawy edukacji pożyczkobiorców i edukowania ich, w jaki sposób zarządzać swoimi finansami, by zaciągać zadłużenia w sposób jak najbardziej bezpieczny i odpowiedzialny. Warto sprawdzić wszystkie aspekty danej usługi finansowej porównując ją z innymi na przykład w porównywarce internetowej – komentuje Marcin Sikora dyrektor sprzedaży w LOANDO Group.

Reklama

Na jednym razie się nie kończy

Według WHO depresja stanowi czwarty najpopularniejszy zdrowotny problem na świecie. Nawracalność tej choroby jest bardzo wysoka – jej prawdopodobieństwo wynosi od 50 do 80 proc. Aż w 10-20 proc przypadków ma ona przebieg chroniczny. Ryzyko nawrotu depresji zwiększa się coraz bardziej z każdym nawrotem. Po pierwszym nawrocie epizodu depresyjnego ryzyko nawrotu wynosi 50-60 proc., natomiast w przypadku dwóch przebytych epizodów nawrotu choroby afektywnej jednobiegunowej wynosi już aż 90 proc.

- Pierwotna przyczyna nadmiernego zadłużania się ma podłoże psychologiczne. Można nawet powiedzieć, że długi to nie problem finansowy, to problem psychologiczny. Najczęściej jest to związane z niskim poczuciem własnej wartości oraz brakiem akceptacji siebie. W grupie osób wykazującej te cechy istnieje przekonanie, że posiadanie nowych butów, ubrań czy samochodu spowoduje, że w końcu poczują się dobrze ze sobą, że będą bardziej atrakcyjni. Oczywiście tak się nie dzieje, ale nakręca się spirala wydawania pieniędzy, bo jeśli nie te buty, to może następne… i tak wpadamy w pułapkę i spiralę zadłużenia – komentuje Sylwia Miller psycholog, psychoterapeuta

Depresja jest przypadłością, z którą już teraz boryka się wielu ludzi. Statystyki są zatrważające. Należy przede wszystkim pamiętać, by nie ignorować jej objawów i jak najszybciej udać się do specjalisty. Wciąż należy kłaść nacisk na edukację społeczeństwa. Wizyta u psychologa nie świadczy bowiem o tym, że jesteśmy słabi, a jedynie o tym, że dbamy o higienę psychiczną.