Trądzik różowaty jest przewlekłą chorobą, która nie ma nic wspólnego z trądzikiem młodzieńczym. Jej podłożem są zaburzenia funkcjonowania drobnych naczyń krwionośnych, a także gruczołów łojowych (łojotok) oraz zaburzenia hormonalne. Obejmuje głównie skórę twarzy – zaczyna się od nosa, a później zajmuje policzki, podbródek, czoło, szyję i dekolt.

Choroba występuje u ok. 10 proc. osób z ogólnej populacji. Najczęściej jest diagnozowana między 40. a 60. rokiem życia, ale może też wystąpić wcześniej. Kobiety chorują częściej, ale to u mężczyzn spotyka się cięższe postacie tego schorzenia.

Jak przypominają w informacji prasowej twórcy kampanii "Róż się do lekarza", trądzik różowaty może mieć różne stadia - od przemijającego rumienia na twarzy, który daje uczucie pieczenia, palenia, poprzez rumień trwały i poszerzone naczynia krwionośne, po zmiany zapalne w postaci grudek i krost (ale bez zaskórników). U mężczyzn mogą rozwinąć się zmiany naciekowe, dochodzi do przerostu i włóknienia gruczołów łojowych, co niekiedy doprowadza do zmian przerostowych - zwłaszcza nosa. W ciężkich przypadkach może też dochodzić do powikłań ocznych.

- Niezwykle ważne jest uwrażliwienie społeczeństwa na pierwsze, często niepozorne zmiany skórne, jak nawracający rumień twarzy. Niestety pacjenci na początku choroby nie zdają sobie sprawy z konieczności leczenia i nie szukają pomocy u dermatologa, a właśnie wczesne rozpoznanie trądziku różowatego oraz rozpoczęcie właściwego postępowania i terapii to szansa na uniknięcie zaostrzeń – mówi cytowana w informacji prasowej ekspert kampanii dermatolog dr hab. Aleksandra Batycka-Baran z Katedry i Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Jak podkreśla specjalistka, choroba nie zagraża życiu, ale może być bardzo uciążliwa, zwłaszcza gdy wejdzie w bardziej zaawansowane stadium. Pogarsza wtedy znacząco jakość życia pacjentów i ich relacje społeczne. Dlatego tak ważna jest wizyta u dermatologa już z pierwszymi objawami choroby.

Tymczasem aż 21 proc. respondentów przebadanych na potrzeby kampanii deklaruje, że leczyłoby trądzik samodzielnie, bez konsultacji ze specjalistą, a 44 proc. w ogóle nie wie, w jaki sposób sobie z nim radzić.

Skuteczna terapia polega na redukcji istniejących objawów, a następnie zapobieganiu nowym zmianom za pomocą leków przeciwzapalnych stosowanych zewnętrznie. W bardziej zaawansowanych stadiach stosuje się również leki doustne, a w zmianach przerostowych leczenie chirurgiczne.

Trądzik różowaty może ulegać zaostrzeniu pod wpływem czynników wewnętrznych, jak i zewnętrznych, jak np. dieta (w tym pikantne potrawy, słodycze, gorące napoje, alkohol), infekcje (np. nużeńcem ludzkim), stosowanie niektórych leków (leki steroidowe - stosowane miejscowo przez dłuższy czas, statyny, antybiotyki), czynniki pogodowe (promieniowanie słoneczne, wysoka lub niska temperatura, nadmierna suchość lub wilgotność powietrza, silny wiatr), a także czynniki psychogenne, jak stres.

W badaniach wykazano genetyczne predyspozycje do tej choroby.

"Róż się do lekarza" jest ogólnopolską kampanią informacyjno-edukacyjną nt. trądziku różowatego. Została zainicjowana w 2018 r. przez Instytut Komunikacji Zdrowotnej we współpracy z Polskim Towarzystwem Dermatologicznym, a wspierana jest przez firmę Galderma Polska. Celem kampanii jest zwiększenie świadomości społecznej nt. trądziku różowatego, jego objawów, możliwych powikłań oraz zachęcenie Polaków do konsultacji z dermatologiem już w momencie wystąpienia pierwszych symptomów choroby.