Jak wynika z badań przeprowadzonych przez instytut badawczy Kantar Millward Brown, w ramach kampanii „Róż się do lekarza” - 80 proc. Polaków ocenia swoją znajomość trądziku różowatego jako słabą, tylko połowa potrafi wskazać najczęstsze objawy choroby i aż 50 proc. Polaków nie wie czy trądzik różowaty można leczyć. Powodem braku wiedzy pacjentów na temat trądziku różowatego może być niedostateczna ilość informacji w mediach na ten temat. Jak pokazują wyniki badania, nie jest to popularny w Polsce wątek. Blisko 63 proc. respondentów nie spotkała się z informacjami na ten temat w ostatnim roku, a blisko 1/3 miała z nim styczność głównie przez internet.

Reklama

Brak dostępu do rzetelnej wiedzy na temat choroby sprawia, że połowa pacjentów nie wie, czy trądzik różowaty można skutecznie leczyć oraz jakimi środkami można to zrobić. Zdecydowania większość – blisko 75 proc. respondentów - zaleciłaby konsultację ze specjalistą dermatologiem osobie z widocznymi pierwszymi objawami zmian skórnych, jednak aż 21 proc. deklaruje, że leczyłoby trądzik samodzielnie, bez konsultacji ze specjalistą.

– Aby ułatwić pacjentom dostęp do informacji oraz przełamać pierwszą barierę wstydu, w ramach kampanii „Róż się do lekarza” stworzyliśmy specjalny test „Sprawdź czy to nie trądzik różowaty”, pozwalający w kilku prostych krokach ocenić jakie jest ryzyko ryzyko, że chorujesz na trądzik różowaty. Test można wykonać na stronie kampanii www.rozsiedolekarza.pl – tłumaczy Kalina Gierblińska, prezes Instytut Komunikacji Zdrowotnej. Warto jednocześnie pamiętać, że test nie zastępuje wizyty u lekarza specjalisty – dodaje.

Kluczowe jest wczesne rozpoznanie choroby

Wczesne rozpoznanie trądziku różowatego i rozpoczęcie leczenia to szansa na uniknięcie rozwoju choroby i jej zaostrzeń. Jak podkreślają eksperci, nieleczony trądzik różowaty to problem niezwykle uciążliwy, który w znaczący sposób wpływa na jakość życia pacjentów i ich relacje społeczne, stąd niezwykle ważna jest wizyta u dermatologa już z pierwszymi objawami choroby.

Trądzik różowaty jest przewlekłą chorobą skóry, która głównie dotyczy kobiet powyżej 30. roku życia. Choroba może mieć różne stadia: od przemijającego rumienia na twarzy, poprzez poszerzone naczynia krwionośne czy trwały rumień, po zmiany zapalne w postaci grudek czy guzów i torbieli. Ma przewlekły, ale postępujący charakter i może ulegać zaostrzeniu pod wpływem czynników endo- i egzogennych. Niestety, bardzo wielu pacjentów lekceważy początkowe objawy i nie ma świadomości, że choroba dotyczy właśnie ich. Stąd szczególnie ważna jest obserwacja skóry twarzy.

Stygmatyzacja chorych z trądzikiem różowatym

Reklama

Organizatorzy kampanii zwracają również uwagę na psycho-społeczny aspekt choroby. Jak wskazują wyniki badania to niezwykle ważny obszar - niemal połowa Polaków deklaruje, że już najlżejsze symptomy trądziku różowatego wywołują u nich obawę przed kontaktem z chorą osobą. W przypadku silniejszych i wyraźniejszych objawów trądziku różowatego, na ograniczenie kontaktu wskazuje niemal 71 proc. ankietowanych. Dane te potwierdzają z jak dużą stygmatyzacją spotykają się dziś chorzy na trądzik różowaty.

- Pacjenci chorujący na trądzik różowaty zaczynają się izolować, wycofywać, trudniej wchodzą w relacje, mogą czuć się mniej ważni, mniej kochani, czy w mniejszym stopniu akceptowani społecznie, a to z kolei może wpływać na ich samoocenę i poczucie własnej wartości – tłumaczy Monika Ruckgaber-Jurewicz, ekspert Instytut Komunikacji Zdrowotnej. - Skutki mogą dotyczyć niemal wszystkich obszarów ich funkcjonowania, w tym tak ważnych obszarów życia, jak budowanie związków, realizowanie się w roli zawodowej czy rodzicielskiej. Stąd ogromna potrzeba edukacji zarówno tych, którzy stykają się z chorymi, jak i zmagającymi się trądzikiem różowatym – dodaje.

O tym, jak istotnym problemem społecznym jest nieleczony trądzik różowaty mówi też dziennikarz radiowy Rafał Bryndal, który stał się ambasadorem kampanii „Róż się do lekarza”. Sam przez lata zmagał się z tą chorobą i jej społecznymi konsekwencjami. Swoim przykładem pokazuje jak ważna jest konsultacja z dermatologiem. – To była choroba, z którą zmagałem się przez całe życie. Czułem, że ludzie tracą do mnie zaufanie przez mój wygląd. I chyba byłoby tak do końca, gdyby nie lekarz, który mi pomógł. Teraz jestem szczęśliwym człowiekiem – podkreśla w spocie kampanii.