1 grudnia obchodzimy kolejny Światowy Dzień Walki z AIDS, jednak w świadomości Polaków zmiany następują wolniej niż w możliwościach diagnostyki i leczenia zakażenia HIV. Przede wszystkim wciąż za rzadko decydujemy się na badanie w kierunku HIV. Tymczasem pojawiają się nowe możliwości testowania, a terapie antyretrowirusowe są dziś skuteczne na tyle, że prawidłowo leczony pacjent ma szanse nie tylko na długie i dobre życie, ale też nie zaraża innych.

Od wdrożenia badań w 1985 roku do końca maja zakażenie HIV stwierdzono u 23.153 Polaków i osób stale mieszkających w Polsce. Jesienią ubiegłego roku leczeniem antyretrowirusowym (AVR) objętych było 10 273 pacjentów, w tym 110 dzieci. W ostatnich 33 latach AIDS, chorobę wywołaną przez HIV, stwierdzono w Polsce u 3612 osób, 1398 zmarło.

To oficjalne dane. W rzeczywistości osób z HIV jest w naszym kraju z pewnością o wiele więcej. Zagrożenie zakażeniem nie maleje. Co więcej, zdaniem specjalistów, dziś nawet bardziej niż kiedyś wiele osób jest skłonnych do ryzykownych zachowań. – Liczba zakażonych HIV w Polsce wzrosła, podczas gdy na Zachodzie Europy utrzymuje się ona na stabilnym poziomie lub nawet spada – podkreśla doktor nauk społecznych Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, prezes Fundacji Edukacji Społecznej.

W 2016 roku zarejestrowano w Polsce 1270 nowych przypadków zakażenia HIV i 113 zachorowań na AIDS. W roku ubiegłym te liczby wyniosły odpowiednio 1526 i 120. To przypadki potwierdzone badaniem.

– Rozszerza się grupa, w której dochodzi do zakażenia. Najwięcej przypadków dotyczy osób w wieku 25–35 lat, ale HIV wykrywa się coraz częściej także u osób po 50., a nawet 60. roku życia – podkreśla doktor Ankiersztejn-Bartczak.

W roku 2017 wśród nowo zarejestrowanych przypadków zakażenia HIV było 102 osób w wieku 50–59 lat i 40 osób po 60. roku życia. Nierzadko są to zakażenia po prostu późno wykryte, bowiem także wielu lekarzom brakuje refleksji, iż HIV może dotyczyć bezwzględnie każdego.

Konieczne jest powszechne testowanie na obecność HIV. W Polsce na co dzień możliwe są dwie drogi – anonimowe, bezpłatne i połączone z poradnictwem okołotestowym badanie w Punkcie Konsultacyjno-Diagnostycznym lub test w publicznej lub prywatnej placówce służby zdrowia. Od ubiegłego roku działa także Mobilny Punkt Redukcji Szkód. To nic innego jak ruchomy punkt testowania (w kamperze), gdzie można wykonać badanie przesiewowe nie tylko w kierunku HIV, ale też HCV i kiły. Dociera on przede wszystkim w miejsca, gdzie spotykają się osoby uzależnione od środków psychoaktywnych. Projekt jest finansowany między innymi ze środków państwowych, przez władze miejskie Warszawy oraz przez sponsorów. Korzystający z tej formy badania mogą także liczyć na porady nie tylko medyczne, ale też prawne czy psychologiczne. Wyniki nowych testów przesiewowych, do który wystarczy odrobina krwi z palca, otrzymuje się już po około 15 minutach, każdy może je więc wykonać bez większych kłopotów.

We Francji czy Wielkiej Brytanii dostępne są już także przesiewowe testy apteczne – do samobadania. Zapewne niedługo pojawią się także w Polsce, ale czy będziemy z nich korzystać?

Tymczasem wczesne wykrycie HIV pozwala na szybkie wdrożenie nowoczesnej terapii antyretrowirusowej, która prawidłowo prowadzona – a nie w Polsce jest to w pełni możliwe – nie tylko może zapobiec AIDS i zapewnić osobom z HIV dobrą jakość życia, ale także chroni przed zakażeniem innych. Zdaniem ekspertów, dzięki powszechnej diagnostyce i leczeniu wszystkich osób z HIV można powstrzymać epidemię. Niestety, w naszym kraju próbuje się o niej zapominać. Polacy nie chcą się badać, a nawet jeśli wykonają test, z pozytywnym wynikiem czasem nawet przez kilka lat nie zgłaszają się do lekarza. Strach przed reakcją otoczenia ma swoje uzasadnienie. Badania ankietowe dowodzą, iż ponad 80 procent osób, które poinformowały o zakażeniu HIV, doświadczyło stygmatyzacji nawet w placówkach opieki zdrowotnej.