Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostrzeżenia w Europie przed wyjazdem do Polski z powodu... różyczki. Nasz kraj sam wyprodukował fake newsa

18 grudnia 2018, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Szczepienie
Szczepienie/Shutterstock
Przesyłamy błędne dane na temat różyczki do Światowej Organizacji Zdrowia i Komisji Europejskiej. W efekcie sami uczyniliśmy z siebie "wirtualną wylęgarnię" tej zakaźnej choroby

Ostrzeżenia przed wyjazdami do Polski znajdują się w biuletynie jednego ze szwajcarskich portali (informacja z tego roku) specjalizującym się w informacjach przydatnych dla podróżnych. Figurujemy w nim jako kraj, w którym jest najwięcej przypadków różyczki w Europie. W podobnym tonie pisze szkocki portal dla tej samej kategorii odbiorców. I choć prawdopodobnie różyczki u nas nie ma (mamy jeden z najwyższych wskaźników szczepień przeciwko tej chorobie, ok. 95 proc.), to od ponad dekady figurujemy w raportach WHO jako państwo z rekordowo wysoką liczbą przypadków.

Dzieje się tak, mimo że tylko 1 na 10 przypadków może być prawdziwy. Skąd zatem opinia różyczkowego zagłębia? Stoi za tym metoda raportowania choroby. Zgłaszamy podejrzenia, a nie wyłącznie potwierdzone przypadki różyczki, jak robią to inne kraje. W efekcie w pewnym momencie odpowiadaliśmy za 90 proc. zachorowań na tę chorobę w całej Europie.

W 2009 r. przekonywaliśmy WHO, że było u nas niemal 20 przypadków na 100 tys. mieszkańców a w 2011 r. – 11, co stokrotnie przekraczało docelowe wskaźniki WHO. A w 2013 r. sprawozdaliśmy… 38 tys. zakażeń, czyli 100 przypadków na 100 tys. mieszkańców. W tym roku według naszych danych jest niemal 0,5 tys. zachorowań, co plasuje nas na pierwszym miejscu wśród państw opanowanych przez tę chorobę. W pozostałych krajach, które znalazły się na podium, ujawniono ich kilkadziesiąt, a w niemal 20 państwach europejskich nie wykryto żadnego zapadnięcia na różyczkę.

Nasze statystyki byłyby inne, gdyby różyczka była prawidłowo diagnozowana. Tymczasem lekarze mylą ją z innymi chorobami. – – tłumaczy wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

Prof. Leszek Szenborn, szef Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, w jednym z artykułów przekonywał, że za "nazbyt beztroskie" rozpoznawanie różyczki odpowiada "brak wiedzy, brak przekonania o skuteczności szczepień oraz niecharakterystyczny obraz kliniczny odpowiadający kilku innym często występującym chorobom lub stanom (np. alergii)".

To nie jest odosobniony pogląd, to samo mówią inni eksperci. – – tłumaczy Paweł Grzesiowski. I dodaje, że w 2013 r. mieliśmy do czynienia z pikiem choroby, na co wskazywałyby statystyki PZH. Wówczas do lekarzy rodzinnych z objawami wysypki zgłaszali się młodzi mężczyźni w wieku 20–30 lat.

– tłumaczy. – – mówi.

A prof. Gut przekonuje, że większość diagnoz była nieprawdziwa. Kiedy przeprowadzono wyrywkowe badania, sprawdzając, ile z tych wykrytych jednostek jest faktycznie różyczką, wyszło, że nie więcej niż 10 proc. Zdaniem prof. Guta w Polsce faktycznie jest może kilkadziesiąt przypadków lub mniej tej choroby rocznie. Powodem takiej sytuacji jest brak systemowych rozwiązań, które wprowadziłyby obowiązek badań krwi, gdy te są np. obowiązkowe przy odrze. Przy okazji tej ostatniej choroby wszystkie diagnozy są potwierdzane w Laboratorium Referencyjnym znajdującym się w Zakładzie Wirusologii NIZP-PZH. Przy różyczce już nie. Pomimo postulatów, żeby zmienić prawo, nadal nie podjęto żadnych kroków w tym kierunku. Wszystko rozbija się o pieniądze: oznaczałoby to spory wydatek dla państwa.

Sami lekarze przyznają, że nie jest to prosta choroba w diagnozowaniu. – – zauważa alergolog prof. Ewa Bernatowska. Zaś szef Porozumienia Zielonogórskiego zrzeszającego lekarzy rodzinnych dodaje, że lekarze z doświadczeniem, którzy mieli styczność podczas swojej praktyki z różyczką, nie mają żadnego problemu z jej rozpoznaniem.

– uważa Jacek Krajewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj