Dziennik Gazeta Prawana logo

Na odrę narażonych jest blisko 6 mln Polaków. Chodzi o osoby urodzone W TYCH LATACH

5 listopada 2018, 07:26
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Lekarz ogląda wysypkę
Lekarz ogląda wysypkę/Shutterstock
Wskutek antyszczepionkowej histerii na Mazowszu pojawiło się ognisko odry, silnie zaraźliwej i niebezpiecznej choroby. Zachorowało 17 osób. Minister zdrowia uspokaja, że Polsce nie grozi epidemia. Na razie.

Jednocześnie Łukasz Szumowski po raz kolejny podkreśla, że aby mieć całkowitą pewność, że choroba nie zbierze żniwa wśród Polaków, trzeba restrykcyjnie przestrzegać zaleceń dotyczących regularnych obowiązkowych szczepień.

Eksperci zwracają uwagę: potrzebne są zmiany w prawie. Choćby te dotyczące szczepień pracowników służby zdrowia. Badania prof. Adama Antczaka z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wykazały bowiem, że choć pracownicy medyczni ogólnie twierdzili, że są zwolennikami szczepień (81 proc. badanych), to tylko 39 proc. z nich szczepiło się regularnie w ciągu ostatnich pięciu lat. Dla porównania w USA szczepi się ponad połowa personelu, w krajach UE co czwarty lekarz.

Jak tłumaczy Tomasz Augustyniak, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, jest to grupa, która, co oczywiste, jest najbardziej narażona na kontakt z chorobami zakaźnymi, a także może bardzo szybko przenieść je na innych. Jego zdaniem w Polsce powinno zostać zastosowane centralne rozwiązanie regulujące tę kwestię, tak aby można było uruchomić zapasy sanepidu i wykorzystać je do szczepień lekarzy i pielęgniarek. Obecnie pracodawcy medyczni muszą kupować je na własną rękę. Niektórzy to robią, niektórzy nie.

Podobnie uważa Maciej Hamankiewicz, były prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: – – mówi Hamankiewicz. Na razie samorząd lekarski podejmuje działania mające na celu rozpropagowanie szczepień nie tylko wśród zwykłych obywateli, ale też wśród lekarzy i pielęgniarek.

Jak wylicza Hamankiewicz, powodów niskiej liczby szczepień wśród personelu medycznego jest kilka. Po pierwsze, za dodatkową ochronę przeciwko grypie, WZW typu A czy pneumokokom lekarz musi zapłacić z własnej kieszeni. – – dodaje ekspert. Po drugie, problemem jest też niska świadomość na temat ryzyka i ogólna ignorancja.

– dodaje Hamankiewicz.

Jak to wygląda w praktyce, przekonała się wicedyrektor szpitala zakaźnego w Warszawie Agnieszka Kujawska-Misiąg. W związku z rosnącym zagrożeniem WZW typu A (żółtaczką pokarmową), na którą w zeszłym roku zapadło niemal 2 tys. osób, a rok wcześniej jedynie ok. 30, w zeszłym roku do jej placówki trafiło pół tysiąca chorych. W związku z tym dyrekcja lecznicy postanowiła zaszczepić pracowników. Decyzję podjęto po naradzie z konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych. Co ciekawe, Kujawska-Misiąg w sanepidzie usłyszała, że nie otrzyma finansowania, a pracownicy będą musieli zapłacić za szczepienie podatek (bo zostanie ono potraktowane jako dodatkowy przychód).

Problem jest o tyle poważny, że właśnie pojawiło się kolejne ognisko odry. W zeszłym tygodniu odkryto je w jednej z pruszkowskich szkół. Uczy się w niej 450 uczniów, pracuje 69 nauczycieli. W efekcie zachorowała m.in. sześcioosobowa rodzina. Żaden z jej członków nie był wcześniej szczepiony. W piątek zanotowano 11 chorych. W sobotę liczba ta wzrosła do 17. Choroba rozprzestrzeniła się bowiem na powiat piastowski. Podjęto interwencję w ramach Programu Obowiązkowych Szczepień Ochronnych. – – mówi Jarosław Pinkas, główny ispektor sanitarny. – – mówi dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii. Minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreśla, że w przypadku jednej osoby na tysiąc zachorowanie kończy się śmiercią.

Jak wynika z wyliczeń ekspertów, narażonych na odrę jest około 5,5-6 mln Polaków. Chodzi o osoby urodzone między 1975 r. a 1990 r., zaszczepione jedną dawką szczepionki przeciwko odrze, dzieci do 13. miesiąca życia, które nie przyjęły jeszcze szczepienia, osoby urodzone w latach 50. i 60., które w ogóle nie były szczepione z powodu braku szczepień w tamtym czasie, a także chorujący na nowotwory.

Jak podaje GIS, na terenie naszego kraju w okresie od 1 stycznia do 15 października 2018 r. zarejestrowano 128 zachorowań. W analogicznym okresie roku 2017 zgłoszono ich 58. Według inspektoratu odra dotarła do Polski z Ukrainy. Problem jest jednak w całej Europie. Do 5 października 2018 r. na terenie UE najwięcej zachorowań zarejestrowano w Rumunii (5,1 tys.) i Francji (2,7 tys.).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj