Od 1 października br. kobiety będą mogły kończyć aktywność zawodową po ukończeniu 60, a mężczyźni - 65 lat. Może to spowodować spore niedobory kadrowe w służbie zdrowia, w tym wśród pielęgniarek i położnych. Z szacunków Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że do końca 2020 r. uprawnienia emerytalne nabędzie ponad 44 tys. przedstawicieli tej grupy zawodowej.
Szpitale nie ukrywają, że te dane budzą ich niepokój. - twierdzi Piotr Gołaszewski, rzecznik prasowy Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.
Potwierdza to Jolanta Wołkowicz ze Szpitala Klinicznego nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Górnośląskie Centrum Medyczne. - mówi rzeczniczka. Dodaje, że pozostałe pielęgniarki zadeklarowały chęć powrotu do pracy w placówce już jako emerytki.
Mgliste perspektywy
Dane dotyczące liczby pielęgniarek i położnych, które w najbliższym czasie nabędą uprawnienia emerytalne, nie martwiłyby tak bardzo, gdyby perspektywy w zakresie zatrudnienia nowych pracowników były lepsze. Niestety nie są. – podkreśla Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Co prawda absolwentek kierunków pielęgniarskich jest co roku 5-6 tys., jednak tylko 3,6-3,8 tys. występuje do okręgowych izb o prawo do wykonywania zawodu, a już tylko ok. 1,8 tys. podejmuje pracę w wyuczonym fachu. - podkreśla Łodzińska.
Jako główne przyczyny spadku zainteresowania tymi profesjami eksperci wskazują dwie kwestie: niskie płace i coraz więcej obowiązków. - wyjaśnia Elżbieta Madajczyk, przewodnicząca Okręgowej Rady Warszawskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. W podobnym tonie wypowiada się Gołaszewski.
- tłumaczy. Zwraca jednocześnie uwagę, że ważna jest też jakość kadry pielęgniarskiej - doświadczonych pracownic nie da się tak od razu zastąpić osobami, które dopiero ukończyły studia.
Postulaty środowiska
Jak zatem zwiększyć atrakcyjność wymienionych zawodów? - ocenia Madajczyk.
Jej zdaniem od bardzo dawna nie ma woli politycznej, by wprowadzić potrzebne reformy. - ocenia.
– pyta retorycznie wiceprezes Mariola Łodzińska.
dr n. med. Maciej Hamankiewicz prezes Naczelnej Rady Lekarskiej: Lekarze też mogą odchodzić na emerytury
Liczba lekarzy w Polsce jest zbyt mała, o czym samorząd lekarski mówi od lat. Potwierdzają to dane OECD, gdzie Polska wśród innych krajów europejskich z liczbą 2,3 lekarza na 1 tys. mieszkańców znajduje się na szarym końcu. W niektórych specjalizacjach, takich jak np. pediatria, choroby płuc czy chirurgia ogólna, liczba lekarzy powyżej 50. roku życia wynosi nawet 60–70 proc. Jak odejdą ci, którzy ze względu na wiek już nie będą mieli sił leczyć, z opieką medyczną będzie jeszcze gorzej. Pieniędzy przeznaczanych na ochronę zdrowia, w tym kształcenie lekarzy, jest zbyt mało, liczba przyjęć na studia medyczne nie wzrasta wystarczająco, a do tego młodzi, wykształceni lekarze wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków wykonywania zawodu.
Liczba lekarzy wykonujących zawód według wieku.
Mężczyźni w wieku:
● 61–65 lat: 6206
● 66–70 lat: 3667
● Od 71 lat: 5824
Kobiety w wieku:
● 56–60 lat: 8864
● 61–65 lat: 7796
● 66–70 lat: 5239
● Od 71 lat: 7269
134 396 osób wykonuje w Polsce zawód lekarza.