- Przeszczepianie nerek od żywych dawców jest wciąż piętą achillesową polskiej transplantologii – powiedział PAP dyrektor Instytutu Transplantologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Artur Kwiatkowski.

Reklama

Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant", w 2016 r. w sumie przeszczepiono 78 narządów od żywych dawców, w tym 50 nerek oraz 28 fragmentów wątroby.

Podobnie było w poprzednich latach. W 2015 r. odbyły się 82 przeszczepy od żywych dawców, wymieniono 60 ofiarowanych nerek i 22 fragmenty wątroby. W 2014 r. wykonano 85 takich zabiegów - najwięcej jak do tej pory; przeszczepiono wtedy 55 nerek i 30 fragmentów wątroby.

- Odsetek transplantacji nerek od żywego dawcy w odniesieniu do ogółu przeszczepów tego narządu stanowi w Polsce zaledwie 5 proc., podczas gdy w Stanach Zjednoczonych 30 proc., a w Holandii – 50 proc. – przyznał w rozmowie z dziennikarzem PAP prof. Kwiatkowski.

Reklama

Po pięciu latach od wprowadzenia w naszym kraju Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej wskaźnik przeszczepień nerki od żywego dawcy tylko nieznacznie się zmienił. W 2010 r. na 1 mln mieszańców przypadało u nas 1,31 takich przeszczepów, a w 2015 r. – zaledwie 1,57.

Program przewiduje, że w 2020 r. w naszym kraju powinno być wykonywanych 2,9 transplantacji nerek od żywych dawców w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców. - Nawet jeśli uda się nam to spełnić, to w 2020 r. znajdziemy się na poziomie, jaki Białoruś i Ukraina osiągnęły w 2013 r. - zwraca uwagę prof. Kwiatkowski. Dodaje, że w wiodących pod tym względem krajach wskaźnik ten przekracza wskaźnik 30 przeszczepów na 1 mln mieszkańców.

Prof. Kwiatkowski uważa, że należy uprościć procedury wymiany nerek między parami, co ułatwiłoby wykonywanie tzw. przeszczepień krzyżowych i łańcuchowych. Polegają one na tym, że pary wymieniają się między sobą nerkami, kiedy nie mogą tego zrobić bezpośrednio z powodu niezgodnej grupy krwi lub tzw. niezgodności immunologicznej, czyli występowania przeciwciał anty HLA u biorcy.

Reklama

Pierwsze w Polsce przeszczep łańcuchowy wykonano w czerwcu 2015 r. w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie. Nerkami wymieniły się wtedy trzy pary.

Polskie prawo nie pozwala na pobranie i przeszczepienie nerki od tzw. dawcy altruistycznego, jednak art. 13 Ustawy Transplantacyjnej dopuszcza możliwość przekazania narządów osobie niespokrewnionej w przypadku "szczególnych względów osobistych".

Prof. Kwiatkowski uważa, że w ustawie tej należałoby wprowadzić zmiany umożliwiające przeszczepianie narządów pobranych od anonimowych dawców altruistycznych, nie ukierunkowanych na biorcę. Jego zdaniem, nie należy się obawiać, że ułatwi to handel narządami. Specjalista jako przykład podaje dawstwo szpiku kostnego, kiedy biorca zwykle nie zna ofiarodawcy tych tkanek. Anonimowe dawstwo altruistyczne narządów na świecie nie budzi już kontrowersji.

Przeszczepianie nerek miedzy parami, w ramach przeszczepów łańcuchowych, jest ogromną szansą dla osób, dla których bardzo trudno jest znaleźć odpowiedniego pod względem tkankowych dawcę. Zwykle mają oni znikoma szansę na znalezienie nerki od dawcy zmarłego i nie mogą ich znaleźć wśród najbliższych.

W USA program wymiany nerek między parami uruchomiono w 2000 r. i jest on prowadzony już w całym kraju (miedzy poszczególnymi stanami). Podobny program realizowany jest również w Kanadzie i Australii. W Unii Europejskiej przewiduje się rozwijanie przeszczepiania łańcuchowego między poszczególnymi krajami. Polska mogłaby do nich dołączyć.