Regularne kontrole stomatologiczne i prawidłowa higiena jamy ustnej uchroniłyby pacjentów przed niepotrzebnymi schorzeniami, groźnymi powikłaniami oraz długim kosztowym leczeniem – alarmuje lek. dent. Przemysław Uliasz, ekspert kampanii „Lekcja stomatologii”.

Reklama

Na przestrzeni ostatniego dwudziestolecia znacznie poprawił się poziom świadczonych w Polsce usług stomatologicznych. Czy wiąże się to ze zwiększeniem świadomości Polaków odnośnie zagrożenia, jakim może być próchnica?

Przemysław Uliasz: Z mojego doświadczenia wynika, że pacjenci często lekceważą zmiany próchnicowe. A tymczasem nawet niewielkie ubytki są źródłem szkodliwych dla organizmu bakterii. Co więcej jeżeli pozwolimy, aby zakażenie doszło do miazgi zęba niebezpieczne toksyny i bakterie mogą, wraz z krwioobiegiem, przemieszczać się w głąb organizmu. Gdy doskwiera nam ropiejąca rana na ręce, natychmiast biegniemy do lekarza. Z ubytkami w zębach tak nie jest, „przymykamy na nie oko”. Ból, przykry zapach z ust? Pacjenci myślą „przecież da się z tym żyć’ i wybierają się do stomatologa dopiero wtedy kiedy zęby wymagają poważnego leczenia. Problemów związanych ze zdrowiem jamy ustnej nie traktujemy na poważnie, skutki takiej sytuacji są opłakane.

Próchnica to już niemal choroba cywilizacyjna w naszym kraju?

Jak najbardziej. Z badań wynika, że na to schorzenie cierpi 99% Polaków w wieku 35-44. Dla porównania w krajach skandynawskich odsetek ten wynosi jedynie 15%. Oznacza to, że Polacy są potencjalnie w większym stopniu narażeni na występowanie różnych chorób, które mogą być następstwem próchnicy.

Jakie są to choroby?

Nieleczona próchnica i zapalenia przyzębia oraz dziąseł mogą naprawdę spustoszyć organizm człowieka. Bóle głowy, zatok, zapalenie gardła, ropnie oczodołu lub gałki ocznej oraz angina - to tylko nieliczne z dolegliwości, spowodowane przez nieprawidłowy stan uzębienia. Jest ono źródłem wielu chorób ogólnoustrojowych. Kiedy drobnoustroje zadomowią się w zębie na dobre, przedostają się do krwioobiegu i w ten sposób rozprzestrzeniają się po całym organizmie. Bakterie wytwarzają toksyny, które mogą uszkodzić trzustkę i w konsekwencji prowadzić do cukrzycy typu 2. Ponadto chore zęby to zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania serca. Kiedy szkodliwe substancje z chorego przyzębia przedostają się do krwi ulega ona zgęstnieniu. W rezultacie serce ma dużo trudniejszą pracę do wykonania. Drobnoustroje powodują także osadzanie się blaszek miażdżycowych, a stąd już tylko krok do zawału. Próchnica przyczynia się też do rozwoju i rozrostu nowotworów, podwyższa ryzyko zachorowania na sepsę, która jest już stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Toksyny, które pochodzą z zepsutych zębów mogą przedostać się również do stawów powodując silny ból i stany zapalane. Skutkiem tego może być nawet ich trwałe uszkodzenie.

Dzięki stanom zapalnym w jamie ustnej bakterie dostają się do wnętrza organizmu. Nasz układ immunologiczny rozpoznaje je i usiłuje zwalczać. Ciągły wysiew antygenów do krwi powoduje, że układ immunologiczny wariuje. Zaczyna wytwarzać przeciwciała, które mogą atakować organy ludzkie, chrząstkę stawową, skórę. Wywoływane w ten sposób choroby nazywamy autoimmunoagresywnymi. Układ immunologiczny niszczy własne ciało. Leczenie tych schorzeń jest bardzo trudne, a czasem niemożliwe i wiąże się z bardzo obciążającymi skutkami ubocznymi

Reklama

Próchnica ma negatywny wpływ na pracę układu pokarmowego – brak zębów lub ich ból sprawia, że nie przeżuwamy dobrze pokarmu przez co połykamy jego większe kęsy. W efekcie żołądek jest zmuszony wytwarzać duże ilości kwasów trawiennych, w tym kwasu solnego, który w nadmiarze sprzyja powstawaniu wrzodów, refluksu i owrzodzenia przełyku. Ilość zębów ewidentnie wpływa również na sprawność intelektualną. Osoba, która prawidłowo przeżuwa przyswaja więcej witamin i mikroelementów. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały trzykrotnie większą demencję starczą u osób, które nie posiadały zębów, niż u tych, które je miały.

Podsumowując, nieleczona jama ustna to źródło poważnych problemów zdrowotnych w prawie całym organizmie?

Jak najbardziej. Drobnoustroje, które mnożą się przy stanach zapalnych jamy ustnej to też głownie bakterie beztlenowe, w tym gronkowce i paciorkowce, które są najgorsze dla organizmu człowieka. ustnej ich ślady znaleziono w wielu narządach, takich jak osierdzie, nerki czy wątroba. To dowód na to, ze rozprzestrzeniają się one po całym organizmie i wpływają na niego negatywnie. Problem w tym, że badania, które potwierdzają obecność takich bakterii w ludzkich organach prowadzone są niezwykle rzadko lub wcale. Uważam, że gdyby przywiązywało się do tego większą wagę moglibyśmy zapobiec wielu problemom zdrowotnym społeczeństwa. Praktycznie nie ma choroby, która nie mogłaby się brać z wrót jakimi jest jama ustna. Problem w tym, że środowisko medyczne nie dostrzega tego problemu i bagatelizuje stan jamy ustnej u pacjentów, których leczą.

Jakie to niesie za sobą skutki? Czy w ten sposób pacjenci narażani są na niepotrzebne powikłania?

Jeżeli pacjent z otwartą raną w jamie ustnej trafia na stół operacyjny ma dużo gorsze rokowania niż chory, który przed zabiegiem wyleczy wszystkie zęby. Bakterie pochodzące z nieleczonych zębów mogą być źródłem wielu powikłań, co wiąże się z dłuższym okresem leczenia, podawaniem dodatkowych leków, antybiotyków, a nawet koniecznością kolejnych zabiegów. Osobiście miałem planowo wykonane 3 operacje, przed którym ani razu nie zapytano mnie o stan uzębienia. Uważam, że każdy pacjent przed planowaną operacją powinien mieć obowiązek przedstawienia specjaliście zaświadczenia, potwierdzającego nienaganny stan jamy ustnej.
Takie rozwiązanie to przede wszystkim korzyść dla zdrowia pacjenta, ale również oszczędność pieniędzy. Wydatki na dodatkowe operacje, zwolnienia lekarskie, leczenie, niekiedy czasowe lub trwałe zwolnienia z pracy – za to wszystko koszty pokrywa społeczeństwo. To efekt braku świadomości na temat tego jak poważne mogą być konsekwencje zaniedbywania schorzeń jamy ustnej.

Czy to nie generuje to dodatkowych kosztów leczenia?

Wręcz przeciwnie. Pieniądze wydawane na nieskuteczne leczenie chirurgiczne i farmakologiczne, mogłyby przejść na poczet leczenia stomatologicznego. A gdyby większy nacisk w refundacji kładziono na zabiegi stomatologiczne, można by zapobiec wielu kosztownym operacjom czy zabiegom. Potencjał stomatologiczny w Polsce jest na tyle duży, że problemy z uzębienie każdego Polaka mogłyby zostać bez problemu rozwiązane.

Reasumując:
W czasach kiedy świadomość jest coraz większa i dbamy o ciało poprzez kondycję fizyczną, odpowiednią dietę, kiedy chcemy żyć długo i w dobrym zdrowiu nie zdajemy sobie sprawy, że największym zagrożeniem zdrowotnym dla nas są stany zapalne jamy ustnej. Nie ulega wątpliwości, że nawet drobny, ale przedłużający się stan zapalny w jamie ustnej skraca nasze życie i wywołuje choroby, których przyczyny upatrywane są zupełnie gdzie indziej.
Dbajmy o zęby, żyjmy dłużej ciesząc się zdrowiem. Nie ma w tym przesady jeśli powiemy, że schorzenia jamy ustnej to śmiertelne zagrożenie. O ile lat dłużej żyją osoby ze zdrową jama ustną? Takich badań nie ma, ale pewnym jest, że gdyby wykonano takie zestawienie to wyniki byłyby porażające.