Komputer zamiast strzykawki
Co trzecia osoba odwiedzająca dentystę odczuwa różny stopień natężenia lęku związany z wizytą. Boimy się zarówno zabiegów, jak i odrętwienia twarzy. Lęk budzą także zastrzyki znieczulające. Aż 66 proc. Polaków deklaruje dziś, że odczuło ból podczas zastrzyku poprzedzającego leczenie - podaje portal Dentysta.eu. Lęk dodatkowo potęguje się, jeśli mamy za sobą negatywne, wcześniejsze doświadczenia z wizyty u dentysty.
Teraz jednak, zarówno kontakt dziąsła z igłą, jak i podanie anestetyku jest bezbolesne. Dentyści w Polsce coraz częściej sięgają po komputerowe znieczulenie Wand. Urządzenia to zastępuje tradycyjne strzykawki i karpule. - - mówi lek. stom. Paweł Ponichtera z gabinetu Czar-Dent w Białymstoku.
Bez bolesnego ukłucia
Co to oznacza w praktyce? Już nie poczujemy boleśnie wbijającej się igły. W łagodnym znieczuleniu Wand chroni nas przed tym tzw. płaszcz anemizacyjny. Jest to kropla płynu, która cały czas otacza końcówkę igły, tworząc swoistą osłonkę. Kropla ta ma kontakt z tkanką jeszcze zanim dotknie ją igła. W efekcie zarówno ukłucie, jak i późniejsza wędrówka igły w tkance są nieodczuwalne. - - mówi dr Ponichtera.
Bez rozpierającego bólu
Ale nowy sposób podawania znieczuleń eliminuje nie tylko dolegliwości związane z ukłuciem, ale także rozpierający ból, jaki pojawia się przy aplikacji płynu podczas zwykłego zastrzyku znieczulającego. Możliwe jest to dzięki pełnej kontroli, jaką nad zabiegiem sprawuje komputer. To on, a nie ręka lekarza, stopniowo odmierza dawki płynu, podając je z tzw. prędkością fizjologiczną, czyli 0,005 mg na sekundę. W ten sposób kolejne porcje anestetyku wchłaniają się łagodnie i powoli, nie powodując rozpierającego bólu. - - wyjaśnia dr Ponichtera.
Znieczulą jeden ząb, bez odrętwienia
Nowe rozwiązanie umożliwia także znieczulenie pojedynczego, wybranego zęba lub tylko fragmentu szczęki, który będzie leczony. Jeszcze do niedawna zabieg ten obarczony był sporym ryzykiem. Dziś wkłucie się do szpary ozębnowej, do której podany musi być płyn, nawigowane jest precyzyjnie przez komputer. Co więcej, Wand steruje ciśnieniem z jakim podawany jest anestetyk, sprawiając, że zabieg jest bezpieczny. - - mówi dr Ponichtera. Oznacza to, że po takim znieczuleniu możemy nie tylko normalnie mówić i panujemy nad mimiką twarzy, możemy także swobodnie komunikować się z lekarzem w trakcie zabiegu. Do minimum spada także ryzyko bezwiednego nagryzienia języka, policzków czy warg, które zdarza się po wyjściu z gabinetu. Jest to szczególnie ważne w leczeniu dzieci.
Znieczulenie przyszłości
Komputerowe znieczulenie Wand staje się coraz popularniejsze. W Polsce w ten sposób znieczula już blisko 800 gabinetów, z czego blisko 60 proc. wyłącznie tą metodą, nie dając już pacjentowi wyboru pomiędzy strzykawką i komputerem. Najwięcej gabinetów znieczulających w ten sposób jest w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Trójmieście i Wrocławiu.