Ministerstwo Zdrowia zamierza przekonywać Polaków, że nadszedł koniec w pełni bezpłatnej służby zdrowia. I rozpoczęło debatę związaną z ustawą o dodatkowych ubezpieczeniach. Jednak jak wynika z danych zebranych przez DGP, proces komercjalizacji służby zdrowia już się dokonuje. Spontanicznie. Sprawdziliśmy, z jakich usług najchętniej korzystają Polacy. I jakie usługi w publicznej służbie zdrowia są najmniej dostępne.

Reklama

Z szacunków firmy badawczej PMR wynika, że ponad 2 mln osób wykupuje abonamenty oraz ubezpieczenia. Liczba ta cały czas rośnie. Ubezpieczeniem zdrowotnym w 2012 r. dysponowało 754 tys. osób – o 20 tys. więcej niż rok wcześniej. Jak wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, Polacy wydali na to w 2012 r. 363 mln zł, czyli o 70 mln zł więcej niż w 2011 r. Królują polisy grupowe oraz pakiety kupowane przez pracodawców, ale rośnie też popularność indywidualnych abonamentów medycznych.

Z przeprowadzonej przez DGP sondy wynika, że w tym półroczu ich liczba wzrosła średnio o 10 proc. Placówki medyczne wyczuły koniunkturę i zaczynają oferować także prywatne operacje. W tym zakresie najlepiej sprzedają się zabiegi ortopedyczne i okulistyka. Najczęściej jednak pacjenci korzystają z podstawowej opieki zdrowotnej. Z danych DGP zebranych wśród placówek oferujących abonamenty wynika, że oprócz wizyt u internistów najchętniej płacimy za dostęp do ginekologa. A także za badania diagnostyczne, takie jak USG czy rentgen. Prywatnie leczymy również dzieci.

Jeżeli chodzi o wizyty płatne, to gdy porównujemy pierwsze miesiące 2013 r. i analogiczny okres 2012 r., najbardziej widać wzrost liczby usług przy świadczeniach pediatrycznych. To więcej o ponad 40 proc. – mówi DGP Tomasz Niedźwiecki z grupy Lux Med. W Centrum Medycznym Enel-Med zainteresowanie wizytami u pediatrów urosło o jedną piątą.

Powody, które skłaniają nas do płacenia za lekarza, są różne. To nie tylko kolejki w publicznej służbie zdrowia. Chcemy mieć również usługę o lepszym standardzie. Jak twierdzi Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu, płacimy za jakość kontaktu z lekarzem. Główną przyczyną dopłacania jest jednak przede wszystkim ograniczony dostęp do lekarzy finansowanych przez państwo. Jak wynika z barometru prowadzonego przez fundację Watch Health Care, średni czas oczekiwania na dostęp do leczenia w Polsce wynosi 2,5 miesiąca. Najtrudniej dostać się do ortopedy. W kolejce trzeba spędzić około roku. Prawie 5 miesięcy czeka się na wizytę u endokrynologa. Na pediatrę – półtora miesiąca.