Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd chce ograniczyć bezpłatne leczenie. Będzie wojna w Sejmie

20 maja 2013, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
szpital
Nowe, zdrowotne plany rządu /Shutterstock
Rząd ma nowy plan - dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, które będzie można odliczyć od podatku. Brzmi dobrze? Nie do końca, bo wprowadzenie częściowej odpłatności zmniejszy koszyk darmowych świadczeń.

Resort zdrowia wraca do pomysłu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Zapytaliśmy przedstawicieli partii o ich stosunek do tego rozwiązania. Koalicjant rządowy, czyli PSL, na razie nie chce się oficjalnie wypowiadać, ale jego przedstawiciele w kuluarowych rozmowach mówią, że to państwo konstytucyjnie odpowiada za zapewnienie równego dostępu do służby zdrowia wszystkim obywatelom. Dlatego nie będą popierać projektu, który mógłby spowodować zróżnicowanie społeczeństwa ze względu na zasobność portfela.

Z kolei Marek Balicki z SLD przekonuje, że ograniczanie koszyka nie powinno być robione w celu wprowadzenia na to miejsce odpłatnego ubezpieczenia. – – twierdzi Balicki.

Tymczasem zdaniem Bolesława Piechy z PiS raczej należałoby przejrzeć koszyk i go zracjonalizować. – uważa Piecha i dodaje, że ewentualne dopuszczalne byłoby wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń jako formy dopłacania do wyższego standardu.

Andrzej Włodarczyk, ekspert Ruchu Palikota i były wiceminister zdrowia, popiera pomysł dodatkowych ubezpieczeń. – mówi. Jego zdaniem takie rozwiązanie dałoby szansę na rozwój rynku dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Uważa, że poza pediatrią, onkologią czy opieką nad ciężarnymi z każdej dziedziny można wyjąć 20–30 proc. świadczeń i udostępnić za częściową lub całkowitą dopłatą.

Ubezpieczenia do finansowania służby zdrowia

Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne mogą pomóc w zniwelowaniu braków w państwowej kasie związanych z wydatkami na leczenie. Polska Izba Ubezpieczeń zorganizowała specjalną konferencję na ten temat. Zdaniem ekspertów przy wsparciu rozsądnych regulacji prawnych Polacy za kilka lat mogliby w znacznie większym stopniu niż obecnie korzystać z polis. – Jeśli resort zdrowia, który przystępuje do prac nad odpowiednimi przepisami, wzorem krajów zachodnich wesprze rynek ubezpieczeń zdrowotnych, możemy liczyć na stopniowe zwiększanie liczby ubezpieczonych – zapewnia Adam Perz, ekspert Ernst & Young. Teraz z polis zdrowotnych korzysta 3,5 proc. Polaków, 12 proc. Brytyjczyków, 20 proc. Niemców i aż 50 proc. Irlandczyków.

Zdaniem specjalistów dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne oznaczają krótsze kolejki do specjalistów, lepiej zorganizowaną opiekę medyczną kładącą nacisk na profilaktykę i ulepszanie procesów diagnostyki.

***

Ubezpieczenie odliczymy od podatku

Rozmowa ze Sławomirem Neumannem, wiceministrem zdrowia

Czy resort zdrowia planuje ograniczenie koszyka świadczeń zdrowotnych?
Tak. Jeżeli chcemy wprowadzić dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, to nie ma innej możliwości.

Jeszcze pół roku temu mówił pan, że będą tylko dodatkowe ubezpieczenia, ale koszyk zostanie ten sam.
Nie da się i nie dało się tego zrealizować w żadnym kraju – tak by wszystko było za darmo w ochronie zdrowia dla wszystkich. To są miraże i oszukiwanie ludzi. Wszyscy wiemy, że istnieją ograniczenia, które wynikają z dostępnych środków publicznych, których przecież nie będzie przyrastało w sposób gwałtowny. Sposobem na zwiększenie tych środków są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.

Trudno się spodziewać, że Polacy łatwo się na to zgodzą.
Już teraz często płacą. Abonamenty medyczne lub ubezpieczenia medyczne ma wykupione ok. 2,5 mln pacjentów. A dodatkowo wiele osób, kiedy ma poważny problem zdrowotny, płaci za wizytę u lekarza z własnej kieszeni, uważając to za coś oczywistego. Teraz chcemy, by te wydatki były tańsze i podejmowane rozsądniej. To znaczy, że płatnik, czyli wybrany ubezpieczyciel, będzie je podejmował za nas, negocjował stawki z placówkami medycznymi, lekarzami etc. Taki produkt musi być powszechny i tani, by wspierał system publiczny, a nie z nim konkurował.

Jak zamierza pan do takiego pomysłu przekonać Polaków?
Z jednej strony zachętą ekonomiczną, czyli np. możliwością odliczenia od podatku lub zwolnieniem z podatku, gdyby składkę płacił pracodawca. Ale też zachętami ze sfery medycznej, czyli finansowaniem procedur spoza koszyka gwarantowanego przez NFZ. W przyszłości czeka nas ograniczenie koszyka. Ubezpieczenia muszą być tanie, aby były dostępne dla Polaków. Muszą być masowe. Będzie trzeba wytłumaczyć Polakom, dlaczego niektóre rzeczy nie znajdą się w koszyku świadczeń gwarantowanych.

A jeśli będziemy się ubezpieczać, dodatkowo zmniejszona będzie obowiązkowa składka zdrowotna?
Nie.

Jakie mogą być kwoty, które będzie trzeba dopłacać?
Za wcześnie na szczegóły. Ale chcemy, by ubezpieczenia były masowe, czyli dostępne cenowo. Tak aby objęły nawet kilkanaście milionów Polaków.

Co może zniknąć z koszyka?
Na razie zaczynamy rozmowy dotyczące projektu ustawy. Na pewno nie dopuścimy do tego, żeby było zagrożone bezpieczeństwo pacjentów. Każdy pomysł będziemy konsultować z ekspertami z poszczególnych dziedzin medycyny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj