Powtarza się ubiegłoroczny scenariusz. Po dobrym styczniu, kiedy na konto Narodowego Funduszu Zdrowia wpłynęło o 48 mln zł więcej, niż zakładał, w lutym nastąpiło załamanie. Budżet NFZ zasiliło wtedy 5,22 mld zł. To o ponad 101 mln zł mniej, niż przewiduje plan funduszu. Na tym nie koniec. Nie ma jeszcze pełnych danych za marzec, ale już wiadomo, że tendencja spadkowa się utrzymała.
- - tłumaczy dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
Z rynku pracy nie płyną na razie żadne optymistyczne sygnały dla NFZ. Budżet funduszu jest uzależniony od tego, ile zarabiają Polacy i ile osób ma pracę. Wpływy mógłby poprawić jedynie wzrost pensji oraz liczby zatrudnionych, a na to na razie się nie zanosi.
Zgodnie z planem finansowym fundusz ma w tym roku dysponować budżetem w wysokości 66,7 mld zł. Ponad 64 mld zł mają stanowić przychody właśnie ze składki zdrowotnej. To o 2 mld zł więcej niż w ub.r., co oznacza wzrost o 3,52 proc.
- - podkreśla Marek Wójcik, specjalista ochrony zdrowia ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem fundusz może zakończyć ten rok z deficytem prawie miliarda złotych.
NFZ nie grozi jednak finansowa zapaść. Deficyt przychodów ze składki będą równoważyć niskie wydatki na refundację leków. Po pierwszym kwartale widać, że wydano na ten cel mniej, niż przewidywano. Jeśli ta tendencja się utrzyma, NFZ nie przeznaczy 10,9 mld zł na dopłaty do leków w aptekach i szpitalach.
- - prognozuje Katarzyna Leoszkiewicz z IMS Health, firmy badającej rynek farmaceutyczny.
Na tym jednak dobre wiadomości się kończą. Problem w tym, że to pieniądze zamrożone. Fundusz nie może ich użyć w ciągu roku na żaden inny cel, dopóki przepisy ustawy refundacyjnej nie zostaną znowelizowane tak, by to umożliwić. Tyle że prace nad zmianami się przedłużają. To oznacza jedno: utrwalenie obecnej złej sytuacji szpitali. Nie mogą one liczyć na żadne dodatkowe pieniądze w ciągu roku, czeka je zaciskanie pasa.
- - wskazuje Jerzy Wielgolewski, zastępca dyrektora SPZOZ w Makowie Mazowieckim.
To zła informacja dla pacjentów, którzy już teraz miesiącami czekają na operację lub na wizytę u specjalisty. Niższe przychody NFZ na pewno kolejek nie skrócą.