Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezpieczne produkty na sklepowych półkach? Nietoksyczne na słowo

18 kwietnia 2013, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kobieta na zakupach
Kobieta na zakupach/Shutterstock
Nie wszystkie z pojawiających się na rynku produktów spożywczych podlegają uprzedniej kontroli. Poza wybranymi obszarami firma nie musi zgłaszać ich wprowadzenia. Wystarczy, że podlega ustawie ogólnej o bezpieczeństwie żywności.

W tym świetle kluczowego znaczenia nabiera rola etykiety na produkcie. Tymczasem, jak pokazują badania, jedynie co piąty Polak czyta tego rodzaju informacje. O wyborze nadal jeszcze decyduje przede wszystkim cena. A ta, jak się okazuje, bywa najgorszym doradcą.

Kupując produkty spożywcze w sklepach detalicznych czy supermarketach można podejrzewać, że ma się do czynienia z żywnością, która spełnia wysokie standardy bezpieczeństwa. W potocznej świadomości funkcjonuje tez przekonanie, że jest w całości przebadana, co pozwala uniknąć niekorzystnego wpływu na zdrowie. Prawda okazuje się być jednak nieco inna. - - mówi Michalina Szestowicka technolog żywności, odpowiadająca za redakcję naukową aplikacji e-food. – – dodaje.

Co istotne - nie ma też odgórnych wymogów jakościowych np. dla przetworów mięsnych, warzywnych, niektórych owocowych, napojów bezalkoholowych czy pieczywa. Nierzadko normy ustala tu sam producent. Nie dziwi więc, że we własnym interesie konsument powinien czytać etykiety. Zawartość części produktów spożywczych nie jest określona przepisami, czy chociażby wymaganiami. Ich skład nie jest regulowany, więc, jeśli nie zawierają niedopuszczonych środków, to inspekcja może tylko sprawdzić, czy są zgodne z deklaracją producenta. - – komentuje Michalina Szestowicka. Warto wspomnieć, że, aby żywność była bardziej trwała i mogła długo leżeć na sklepowych półkach, dodaje się do niej dużo dodatków syntetycznych, takich jak, konserwanty, barwniki czy utrwalacze. Osobnym tematem pozostaje fakt, że nierzadko deklarowane składniki są fałszowane, np. podmieniane na tańsze.

Analizę polskiego rynku spożywczego utrudniają też inne czynniki. Trudne do ustalenia bywa, co tak naprawdę nie służy zdrowiu. – – komentuje Michalina Szestowicka. Ważne, by z szeregu nazw chemicznych bądź skrótów wyselekcjonować to, co może być szkodliwe dla organizmu. Jest to o tyle trudne, że producenci, zdając sobie sprawę z, niekoniecznie zasłużonej, złej sławy, jaką cieszy się symbol „E”, używają coraz częściej pełnych nazw dodawanych substancji chemicznych. - – mówi Michalina Szestowicka. – – dodaje.

Wobec nieszczelności polskiego systemu, krajowy konsument nie może liczyć nawet na ochronę unijnych przepisów. Nie doprecyzowują one, jak system kontroli żywności ma dokładnie wyglądać... Interwencje Wojewódzkiej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przeprowadzane są m. in. w oparciu informacje otrzymywane od innych jednostek kontrolnych, wyniki poprzedniej weryfikacji czy doniesienia medialne. Nierzadko ich przyczyną są... skargi samych klientów. To sprawia, że częstotliwość kontroli w każdym przedsiębiorstwie jest różna. Może więc, zamiast redukować ewentualne skutki zdrowotne, warto wcześniej zastanowić się nad tym, co jemy, zwłaszcza jeśli jest to produkt, który często trafia do koszyka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Materiały prasowe
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj