Australijscy naukowcy odkryli, że tango, taniec towarzyski rodem z Buenos Aires to panaceum na depresje i troski. Endorfiny, jakie wyzwalają się podczas jednego z najbardziej namiętnych tańców są najbardziej naturalnym lekiem, a przy tym świetnym sposobem na utrzymanie dobrej kondycji.

Reklama

- U uczestników badania zauważyliśmy znaczącą poprawę kondycji psychicznej, oznaki wyzbywania się depresji, niepokoju, stresu i problemów ze snem. Jednocześnie zauważyliśmy u nich wzrost życiowej satysfakcji i wiary we własne możliwości - opisują w badaniu naukowcy. - Po miesiącu obserwacji można było z całą pewnością stwierdzić, że chorzy byli w stanie w tym czasie wyleczyć się z depresji i stanów lękowych. Krótszy kurs tanga również okazał się skuteczną metodą łagodzenia zaburzeń nastroju - czytamy.

Naukowcy z Uniwersytetu w Nowej Anglii i Australian National University w Canberra przeprowadzili badania na grupie 41 osób z problemami psychicznymi wywołanymi stresem, lękiem oraz cierpiących na depresję. Osoby, które wzięły udział w eksperymencie były w wieku od 18 do 73, w większości dobrze wykształcone, a 80 procent z nich stanowiły kobiety. Stan psychiczny pacjentów wahał się od bardzo ciężkiego, poprzez ciężki, umiarkowany, po łagodne dolegliwości.

Dwudziestu uczestników wzięło udział w ośmiu 90-minutowych lekcjach tanga w ciągu dwóch tygodni, a 21 osób z grupy kontrolnej znalazło się na liście oczekujących na zajęcia. U większości kursantów zauważono poprawę stanu zdrowia, podczas gdy osoby oczekujące na kurs z czasem czuły się coraz bardziej przygnębione lub ich kondycja psychiczna pozostawała bez zmian. Część badanych, która uczęszczała na lekcje tańca pozbyła się także problemów z bezsennością oraz zapewniała o wzroście życiowej satysfakcji.

Z badań definitywnie wynika, że tango pomaga w redukcji lęków i stresu. Zdaniem naukowców wpływa na to fakt, iż jest to taniec, który buduje bardzo głęboką relację pomiędzy partnerami, wymaga zaufania, synchronizacji i uruchomienia wyobraźni potrzebnej w improwizacji.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>