Do ciekawych wniosków doszli lekarze psychiatrzy z University of Maryland School of Medicine w Stanach Zjednoczonych. Otóż według nich kobiety, które posiadają kota, częściej popełniają samobójstwo niż panie, które nie mają zwierzaka. Wyniki swoich obserwacji opublikowali na łamach „Archives of General Psychiatry”.

Reklama

Dlaczego tak się dzieje? Analiza ponad 45 przypadków kobiet mieszkających w Danii wykazała, że kociary są bardziej narażone na choroby psychiczne, których wynikiem może być samobójstwo. Badacze dowodzą, że może mieć to związek z zakażeniem pierwotniakiem Toxoplasma gondii, wywołującym toksoplazmozę.

Wcześniejsze badania wykazywały, że toksoplazmoza może powodować zaburzenia pracy układu nerwowego – spowolnienie reakcji, problemy z koncentracją. Wiązano ją również ze schizofrenią.

W badaniu, którego wyniki analizuje „Daily Telegraph”, wzięło udział ponad 45 tysięcy kobiet zamieszkujących Danię. Naukowcy zwracają uwagę na to, że nawet jedna trzecia populacji może być zakażona pasożytem, który ukrywa się w komórkach mózgu lub mięśni, nie wywołując przy tym żadnych objawów.

Zakażenie toksoplazmozą jest bowiem łatwe – wystarczy zjeść surowe lub niedogotowane mięso zawierające pasożyta. Nosicielem toksoplazmozy bardzo często jest kot.

Autor badania profesor psychiatrii dr Teodor Postolache przyznał: Nie możemy powiedzieć z całą pewnością, że zakażenie T. gondii wpływa na to, że kobiety próbują się zabić. Ale możemy zauważyć związek pomiędzy zakażeniem toksoplazmozą a próbami samobójczymi, na uzasadnienie czego potrzebne będą dodatkowe badania.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>