Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy podrzucają na święta staruszków do szpitali

21 grudnia 2011, 08:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
szpital korytarz
szpital korytarz/Shutterstock
Sędziwi, schorowani i niesamodzielni członkowie rodzin są dla nich tak dużym obciążeniem, że te „podrzucają” ich do szpitali. Lekarze przyznają, że problem nie jest nowy, ale wyraźnie się nasila. Szczególnie w okresie świątecznym.

W krakowskim szpitalu im. Dietla w tym roku jest 30 osób, które – z medycznego punktu widzenia – mogłyby wrócić do domu. Nie wracają, bo rodziny nie chcą ich zabrać. Dyrektor placówki Andrzej Kosiniak-Kamysz szacuje, że ostatnio takich przypadków przybyło o co najmniej 20 proc. – Musiałem wcześniej wrócić z urlopu, bo lekarze przestali radzić sobie z problemem. Dzwonię więc po rodzinach, szukam miejsc w ośrodkach opiekuńczo-leczniczych – mówi. Sprawa jest pilna. Szpital musi zwolnić miejsca, bo podczas świąt jest dużo nagłych przyjęć i trzeba być na to przygotowanym.

Rodziny często mówią wprost: chcą odpocząć przez święta. Jedni biorą na litość, inni zaczepnym tonem pytają, czy pacjent jest zdrowy. – A wiadomo, że osoba starsza zawsze ma jakieś kłopoty ze zdrowiem. Więc rodziny straszą, że zadzwonią do prawników i mediów opowiedzieć, jak wyrzucamy chorych ze szpitala i narażamy ich życie – opowiada dyrektor. Dodaje, że kiedyś było to charakterystyczne zachowanie dla ludzi z miasta. Ale teraz upada także wiejska tradycja opiekowania się starszym pokoleniem. – Przyjeżdża trójka rodzeństwa ze wsi i kłócą się, bo żadne nie chce wziąć mamusi pod opiekę – ciągnie opowieść.

Scenariusz zawsze jest podobny – rodzina wzywa karetkę, bo starsza osoba ma duszności, obrzęki i bóle. Pacjent jedzie do szpitala. – Po kilku dniach go wypisujemy, ale nikt się po niego nie zgłasza aż do Nowego Roku – mówi Agnieszka Pachorz, prezes szpitala w Pleszewie. Kiedyś rodzina wprost poprosiła ją o przechowanie ojca. – Powiedziałam, że doba w szpitalu kosztuje 320 zł, i wycofali się – mówi Pachorz.

Na oddziałach ratunkowych lekarze szybko orientują się, czy mają do czynienia ze świąteczną babcią czy faktycznie z nagłym przypadkiem. – Ale przecież nie wyrzucimy pacjenta. Kierujemy na inny oddział i liczymy się z tym, że zostanie tu aż do Nowego Roku – mówi Larysa Miazga, pielęgniarka w Wojewódzkim Centrum Szpitalnym Kotliny Jeleniogórskiej.

Niektóre szpitale wzywają policję, dzwonią do pomocy społecznej, szukają miejsc w placówkach opiekuńczo-leczniczych. – Ale na miejsce czeka się tygodniami – mówi Kosiniak-Kamysz. W jego szpitalu jest specjalny pracownik, który zajmuje się głównie problemem, którego akurat w święta postanowiły pozbyć się rodziny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj