Po dotknięciu ekranu, iPhone "wymawia" głośno słowa, które mogą być potrzebne w danej sytuacji. Jak wyjaśnia komunikat uniwersytetu, jest to możliwe dzięki temu, że nowoczesne telefony mogą "wiedzieć", gdzie się znajdują. Zatem jeśli użytkownik takiego telefonu wchodzi do jednej z kafeterii popularnej sieci, na ekranie pojawiają się słowa, które mogą się tam przydać - chociażby nazwy ciastek oferowanych przez tę sieć.

Zasób słów "znanych" nowej aplikacji dla iPhone'a nie jest jednak zamknięty. Sami zainteresowani czy opiekunowie osób chorych mogą na specjalnej stronie internetowej dodawać nowe, potrzebne słowa.

Jak można przeczytać na stronie internetowej, gdzie obecnie jest dostępna testowa wersja aplikacji, słowa potrzebne danej osobie są zapisywane na serwerze obsługującym program. Zatem w razie utraty czy zmiany telefonu można łatwo ponownie korzystać z potrzebnego zasobu słów.

Aplikację nazwaną myVoice można od minionej środy pobrać na iPhone'a z internetu. Dostępna też będzie wersja aplikacji dla telefonów korzystających z systemu Android.

Projekt jest jednym z wielu, nad którymi pracuje się na torontońskiej uczelni w ramach programu TAGlab, czyli Technologies for Aging Gracefully Lab (laboratorium technologii dla starzenia się z wdziękiem).

Szef projektu MyVoice, Alexander Levy, cytowany w komunikacie, mówił, że obecnie ponad 90 proc. osób z problemami w komunikowaniu się korzysta z bardzo prymitywnych narzędzi pomocy lub nie używa żadnych.


Alexandra Carling-Rowland z Uniwersytetu w Toronto, specjalizująca się w problemach afazji, podkreśliła w komunikacie, że nowa aplikacja pozwala zwiększyć niezależność i polepszyć komfort życia osób mających kłopoty z mówieniem. Jest obecnie nawet używana w jednej ze szkół w Toronto.

Obecnie aplikacja jest bezpłatna. Docelowo, kiedy zostanie opracowana do końca, trzeba będzie za nią płacić, około 30 dolarów miesięcznego abonamentu (to mniej więcej tyle ile dziesięć biletów komunikacji miejskiej w Toronto lub trzy godzinowe stawki płacy minimalnej).