Aspiryna może odwrócić skutki próchnicy zębów

Próchnica to najczęstsza choroba zębów, która prowadzi do odwapnienia i uszkodzenia zęba, na dalszym etapie do stanu zapalnego miazgi i dolegliwości bólowych. Brak leczenia u dentysty może skutkować utratą zęba, a także innymi groźnymi powikłaniami dla zdrowia. Szacuje się, że próchnica dotyka ok. 90 proc. Polaków, a przeciętnie każdy z nas ma w ustach średnio 7 wypełnień w ciągu całego swojego życia.

W profilaktyce próchnicy zastosowanie ma głównie fluor, który jest głównym budulcem szkliwa. Działanie bakteriobójcze przypisuje się również ksylitolowi czy olejkowi kokosowemu. Do tej listy ma szansę dołączyć również… aspiryna – tak twierdzą naukowcy z Belfastu w Irlandii Północnej.

Wstępne badania na Queen's University wykazały bowiem, że aspiryna stosowana w stomatologii może posłużyć jako innowacyjne rozwiązanie - może stymulować wzrost komórek macierzystych miazgi zęba, podnoszącym tym samym ich zdolność do regeneracji.

Aspiryna, a dokładnie kwas acetylosalicylowy, to popularny środek o działaniu przeciwbólowym. Łagodzi ból głowy, ból menstruacyjny czy ból mięśniowy. Wykazuje również działanie przeciwzapalne, przeciwgorączkowe, Jest również składnikiem wielu leków złożonych. Teraz mógłby pomóc w opracowaniu nowych materiałów w profilaktyce i leczeniu próchnicy. Dlaczego to takie ważne?

- Niestety, zęby naturalnie posiadają bardzo ograniczoną zdolność do samoodbudowy. Szkliwo, czyli zewnętrzna warstwa okalająca ząb, nie regeneruje się prawie wcale i jeśli uszkodzenie jest zbyt duże, to bakterie stopniowo docierają do zębiny i dokonują nieodwracalnych zniszczeń. Tak powstaje ubytek próchniczy, który wymaga borowania. Chociaż nasze nawyki, higiena jamy ustnej oraz kontrole u dentysty zmniejszają ryzyko, to jednak próchnica może dotknąć każdego. Z tego względu coraz częściej słyszymy o rewolucyjnych materiałach, które zastosowane w obrębie zęba mogłyby wyzwalać procesy autonaprawcze - komentuje dr Marcin Kopeć, stomatolog z kliniki Stankowscy & Białach Stomatologia w Poznaniu.

Jak to wygląda aktualnie? W przypadku próchnicy u pacjenta stosowane jest leczenie zachowawcze, które polega na usunięciu zmienionej i uszkodzonej tkanki twardej zęba oraz założeniu w jej miejsce syntetycznego materiału odbudowującego ząb, czyli wypełnienia – tak postępuje się przy umiarkowanych ubytkach. Jeden ząb może wymagać nawet kilkukrotnej wymiany plomby w ciągu całego życia. A każda kolejna plomba pozbawia nas naturalnych tkanek twardych, które nigdy się nie odbudują.

W celu odbudowy stosuje się więc wypełnienia stomatologiczne - najczęściej glasjonomery, kompomery, kompozyty lub amalgamat srebra. Mówi się także o zastosowaniu w przyszłości grafenu, materiału, który posiada właściwości bakteriobójcze. Aspiryna o tak korzystnych właściwościach mogłaby stanowić kolejny materiał używany do wypełnień zębowych.

Naukowcy ze School of Medicine, Dentistry and Biomedical Sciences at Queen's University Belfast w badaniach skupili się na genetyce zębów i potencjale komórek macierzystych pozyskiwanych z zębów, które mają zdolność regeneracji organów i tkanek. Aspiryna usprawnia działanie komórek macierzystych wewnątrz zęba i w ten sposób może wspomóc regenerację jego uszkodzonej struktury. W trakcie badania po zastosowaniu niewielkiej dawki aspiryny w obrębie komórek macierzystych zęba, stwierdzono wzmożoną produkcję zębiny, czyli twardej tkanki, z której zbudowane są zęby.

Następnym krokiem miałoby być opracowanie aspiryny tak, by ta regenerowała zęby, bowiem nie wystarczy po prostu umieścić środka w zębie objętym próchnicą. Taki prototyp nowoczesnego wypełnienia mógłby znaleźć powszechne zastosowanie w gabinetach i być stosowany przez dentystów. Jego użycie np. w materiale do wypełnień zęba mogłoby zostać wykorzystane do odbudowy zębów podczas uszkodzeń w obszarze jego miazgi i tym samym zmniejszyć potrzebę wykonywania wypełnień czy bardziej inwazyjnego leczenia kanałowego.

Badacze wierzą, takie rozwiązanie mogłoby długoterminowo zwiększyć żywotność zębów, ale również przynieść ogromne oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej na całym świecie. Plany badań klinicznych z pierwszymi pacjentami to nie kwestia 20-30, ale najbliższych lat.