Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrogowie szczepień sprowadzają XIX-wieczne epidemie

19 maja 2014, 08:30
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Szczepionka
Wrogowie szczepień sprowadzają XIX-wieczne epidemie/Shutterstock
Od 2009 r. liczba chorych na odrę wzrosła ponadpięciokrotnie, na krztusiec – dwuipółkrotnie.

Specjaliści od chorób zakaźnych stawiają jednoznaczną diagnozę: powrót starych chorób to efekt rosnącej grupy osób, która sprzeciwia się obowiązkowi szczepień. – – mówi Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii.

Jak wynika z danych Państwowego Instytutu Higieny, w grupie osób, które zachorowały w 2013 r. na odrę, 88 proc. stanowiły te, które nie zostały zaszczepione. Potwierdzają to również dane historyczne. W Polsce przed wprowadzeniem szczepień przeciwko odrze (czyli przed 1975 r.) co roku chorowało średnio 100 tys. dzieci, a umierało do 300. – – informuje prof. Wiesława Janaszek-Seydlitz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Masowe szczepienia doprowadziły do tego, że choroba niemal przestała istnieć, bo notowano najwyżej kilkanaście przypadków. Zaobserwowany w ubiegłym roku wzrost do 84 zachorowań niepokoi lekarzy, choć to nadal niewielka liczba i o wiele mniejsza niż nawet w niektórych krajach UE. Okazuje się bowiem, że rodzice są tam mniej zdyscyplinowani niż w Polsce i nie realizują obowiązku szczepień. Np. w Wielkiej Brytanii w latach 2009–2011 zaszczepiono tylko 84 proc. populacji, tymczasem warunek, który należy spełnić, by wirus przestał się rozprzestrzeniać, to przynajmniej 95 proc.

>>>Lekarze: Mamy przestarzały kalendarz szczepień

Podobnie jest w wypadku krztuśca. Kiedy wprowadzono w latach 70. szczepionkę na masową skalę to – jak mówią lekarze – liczba chorujących radykalnie zmalała. Wcześniej choroba ta była częstą przyczyną śmierci małych dzieci. Obecnie kalendarz szczepień jest zatwierdzany przez Ministerstwo Zdrowia. Obowiązkowe są przeciw gruźlicy, WZW typu B – które noworodek otrzymuje jeszcze w szpitalu, później rodzic musi zadbać o zaszczepienie m.in. przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, a także przeciw odrze, śwince i różyczce. Jeśli tego nie zrobi, informacja trafia do inspektoratu sanitarnego, a rodzice są pisemnie wzywani do wypełnienia obowiązku. W przypadku kolejnych odmów inspektor sanitarny może nałożyć karę do 1,5 tys. zł grzywny, i skierować sprawę do sądu. W innych krajach europejskich kalendarz szczepień obejmuje m.in. odrę, krztusiec czy WZW typu B i gruźlicę.

>>>Mity na temat szczepień. Przez nie rodzice nie szczepią dzieci?

Ruchy przeciwników szczepionek istnieją i działają, od kiedy szczepionki stały się masowe. Jak opisuje "Zdrowie. Przewodnik Krytyki Politycznej", pierwsze głośne protesty pojawiły się w Szwecji w latach 60., krótko po wprowadzeniu szczepień przeciw krztuścowi. Jeden z ówczesnych lekarzy uznał, że jest to bezsensowne działanie, a w ślad za tym pojawiły się doniesienia ze szpitali o powikłaniach neurologicznych jako działaniach ubocznych po szczepieniu. Największe jednak emocje szczepionki wywoływały w USA i Wielkiej Brytanii. To na Wyspach powołano w latach 70. stowarzyszenie rodziców dzieci z uszkodzeniami po szczepieniach. Debata toczyła się nie tylko w popularnych mediach, ale także podzieliła świat medyczny. Wróciła z wielką siłą pod koniec lat 90. Jednym z głównych tematów było ryzyko autyzmu, który miałoby wywoływać szczepienie na MMR (odra, różyczka, świnka). Wyniki potwierdzające te tezy pod koniec lat 90. opublikowało znane medyczne czasopismo "Lancet". Jednak ostatecznie w 2010 r. Rada Medyczna Wielkiej Brytanii dowiodła, że badania były nierzetelne, a firmującego je naukowca uznano za oszusta.

W Polsce pierwsze głosy protestu przeciw szczepieniom zaczęły się pojawiać w poprzedniej dekadzie. Z analiz Instytutu Profilaktyki Zakażeń wynika, iż rocznie ok. 3 tys. osób nie godzi się na szczepienie swoich dzieci. Jedną z przyczyn jest świadomie wybrana ideologia. Rodzice łączą również często naturalny i ekologiczny tryb życia z rezygnacją z leków. Mówią o tym coraz częściej także znane osoby. W gronie przeciwników szczepień można znaleźć też lekarzy.

– uważa Iwona Paradowska-Stankiewicz. I dodaje, że rodzice często błędnie myślą, że ta choroba już nie zagraża albo że ich dziecko z chorobą sobie poradzi. – – mówi lekarka.

Rezygnacja ze szczepień to zagrożenie, które dotyczy nie tylko zainteresowanych, ale jest niebezpieczne dla otoczenia. Te osoby – jak tłumaczy prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych – mogą zakazić tych, którzy nie mogli być szczepieni z przyczyn zdrowotnych, lub też osoby starsze, które nie były w ogóle szczepione. – Więc to zachowanie bardzo aspołeczne – podsumowuje prof. Simon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj