Nierozpoznany i źle leczony toczeń rumieniowaty doprowadza do niewydolności wielu narządów. Organizm zaczyna atakować sam siebie, uszkadza nerki, serce, płuca. Trzeba jak najszybciej rozpocząć leczenie.

Reklama

Liczy się więc szybka diagnoza. Najbardziej charakterystycznym objawem jest rumień w kształcie motyla na policzkach. Zmianom skórnym zazwyczaj towarzyszą bóle reumatyczne, mylone czasem z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Poza tym może pojawić się ból stawów, rumień krążkowy (czerwone, łuszczące się zmiany skórne powodujące bliznowacenie), nadwrażliwość na światło, owrzodzenia jamy ustnej.

Konieczne są specjalistyczne analizy, które pozwalają m.in. wykryć obecność przeciwciał przeciwjądrowych. Lekarz powinien zalecić też badania krwi, skóry, błon śluzowych, oczu, stawów, RTG klatki piersiowej, echo serca, USG jamy brzusznej, a nawet biopsję nerki oraz tomografię.

W trakcie diagnostyki można wykryć zapalenie stawów – dotyczące co najmniej dwóch stawów, bez nadżerek w obrazie RTG. Albo zapalenie błon surowiczych – opłucnej lub osierdzia, stwierdzone w wywiadzie lub w chwili badania. Niekiedy obserwuje się zmiany w nerkach – utrzymujący się białkomocz powyżej 0,5 g/dobę i/lub obecność wałeczków nerkowych w moczu; zaburzenia neuropsychiatryczne – napady drgawek lub psychoza; zaburzenia hematologiczne – anemia hemolityczna z retikulocytozą lub limfopenia (poniżej 1500 w 1 mm3), lub leukopenia (poniżej 4000 w 1 mm3), lub trombocytopenia (poniżej 100 000 w 1 mm3); zaburzenia immunologiczne.

Nie udało się jeszcze opracować preparatu, który pozwoliłby całkowicie wyleczyć tocznia. W terapii wykorzystuje się sterydy, leki pobudzające układ odpornościowy, a także leki przeciwzapalne oraz przeciwmalaryczne. Niekiedy wykonuje się też zabiegi wymiany osocza krwi (tzw. plazmafereza). Ważną rolę odgrywa także psychoterapia i odpowiednie podejście do pacjenta.

Reklama

Toczeń atakuje osoby w każdym wieku, choć najczęściej między 20. a 40. rokiem życia. Choruje więcej kobiet niż mężczyzn. Pacjenci z toczniem przeżywają minimum 5 lat, ale ponad połowa żyje z chorobą nawet 20 lat i więcej, warunkiem jest to, że nie doszło do uszkodzenia narządów wewnętrznych.