To nie żart! Taki zegarek naprawdę istnieje. Co więcej, jak przekonuje jego konstruktor, Fredrik Colting, pokazuje termin odejścia z tego świata z dużym prawdopodobieństwem.

Reklama

Zegarek Tikker zachowuje się jak lekarz przepytujący pacjenta. Aby zaczął prawidłowo działać, najpierw trzeba wprowadzić do niego szereg informacji na swój temat. Zegarek chce wiedzieć na przykład, jakie choroby przebyliśmy, na co jesteśmy uczuleni, czy chorujemy przewlekle, czy palimy, czy używamy alkoholu, ile ważymy, czy uprawiamy aktywność fizyczną. Na podstawie tych danych przewiduje datę śmierci swego właściciela.

Czy to dobry pomysł? Fredrik Colting przekonuje, że znakomity. Jego zdaniem Tikker wcale nie musi działać przygnębiająco na osobę, która go nosi. Wręcz przeciwnie - powinien motywować do większej dbałości o własne zdrowie. Bo przecież wystarczy rzucić palenie czy schudnąć, a zegarek od razu da nam więcej czasu.

http://youtu.be/Z_sKoPvEDNU

Tikker ma kosztować równowartość około 60 dolarów. Na rynek trafi wiosną 2014 roku.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>