„Jest coś takiego jak rytm życia”
– W biznesie i w sporcie jestem już w obszarze bonusa, nie w obszarze deficytu – mówi Rafał Sonik. Dziewięć Pucharów Świata, wieloletnia kariera przedsiębiorcy. Sufitu teoretycznie nie ma. Ale jest coś ważniejszego – rytm życia.
– Jeśli chce się być spełnionym człowiekiem, nie powinno się przesuwać wszystkich plasterków kiełbasy na koniec kanapki, bo mogą spaść, zanim tam dojdziemy.
Choć z dziećmi pracował od lat 90. – w organizacjach społecznych, domach dziecka, inicjatywach młodzieżowych – na własne biologiczne ojcostwo zdecydował się późno. Gdy urodził się jego pierwszy syn, miał pięćdziesiąt lat i miesiąc.
– To była idealnie trafiona decyzja. Nie żałuję ani sekundy.
Dziś wychowuje prawie dziesięcioletniego syna, kilkumiesięczne dziecko i czeka na kolejne. Nie przejmuje się stereotypami o „dziadku prowadzącym dziecko do szkoły”.
– Dziś sześćdziesięciolatek to nie jest staruszek. To kwestia mentalna. Jesteśmy aktywni dłużej, żyjemy świadomie, mamy więcej energii.
Dlaczego późne ojcostwo może być atutem
Sonik wskazuje trzy przewagi dojrzałego rodzica.
Po pierwsze – czas. Jeśli życie było dobrze poukładane, po pięćdziesiątce można realnie wygospodarować przestrzeń dla dziecka.
Po drugie – doświadczenie. Młodzi rodzice często uczą się wszystkiego w biegu. – Dzieci nie wolno dziś zostawiać samych sobie. Sieć, media społecznościowe, cyberzagrożenia – to inny świat niż trzydzieści lat temu. Dojrzałość pomaga zachować dystans i mądrzej reagować.
Po trzecie – emocjonalna stabilność. – Nie fetyszyzuję ocen. Wolę, żeby dziecko miało pogłębioną wiedzę w tym, co je pasjonuje, niż było średnio dobre ze wszystkiego. Życie pokazuje, że pasja prowadzi dalej niż bycie omnibusem.
W jego podejściu czuć mieszankę ojca i dziadka. Energii do zabawy, ale też dystansu i cierpliwości.
Dakar jako metafora wychowania
W rozmowie wraca porównanie do rajdu Dakar. Wielu pytało go, jak da się przejechać 700 czy 800 kilometrów dziennie przez kilkanaście dni.
– Nie patrzę na kilometry. Patrzę na dzień. Jeden dzień zawsze mija szybko.
Tak samo z małym dzieckiem. Bezsenne noce, zmęczenie, chaos. Jeśli myślisz o „dwóch latach harówki”, możesz się przestraszyć. Jeśli myślisz o jednym dniu – jest do przejścia.
Sonik siedem razy startował w Dakarze, zanim wygrał. Były miejsca trzecie, piąte, wypadki, awarie, rozczarowania. W 2015 roku w końcu zwyciężył w klasyfikacji quadów w Rajd Dakar.
– Retrospektywnie ta historia jest piękniejsza niż gdybym wygrał od razu. Trzeci, piąty, wypadek, czwarty, drugi i w końcu pierwszy. To jest droga.
To doświadczenie przekłada na rodzicielstwo. – Nie można oczekiwać, że dziecko zacznie mówić za miesiąc. Trzeba cieszyć się małymi krokami.
Zarządzanie ryzykiem. W sporcie i w życiu
W biznesie i w sporcie działa ta sama zasada: nie da się wyeliminować ryzyka do trzeciego miejsca po przecinku. Można je tylko ograniczać.
– Najlepsze wyniki osiągały projekty, których najbardziej się bałem – przyznaje.
Strach nie jest sygnałem, żeby uciekać. Często to sygnał, że stawka jest wysoka i trzeba być jeszcze bardziej zdyscyplinowanym.
Podobnie z porażkami. – Zmień perspektywę czasową. To, co dziś boli, za dwa lata może być cenną lekcją.
Jego ulubiona zasada brzmi: czasem zwyciężasz, a czasem się uczysz. Prawdziwą porażką jest nie wyciągnąć wniosków.
Pasja zamiast skrótów
Najmocniej wybrzmiewa jednak inny wątek – pasja.
– Tylko to, co cię pasjonuje, przyniesie spełnienie i sukces – tę radę usłyszał od ojca jako kilkuletni chłopiec i powtarza ją do dziś.
Ostrzega przed pogonią za szybką sławą i pieniędzmi. Popularność influencerów czy viralowe sukcesy tworzą iluzję łatwej drogi. – Szukajmy tego, co gradualnie doprowadzi nas blisko miejsca, w którym chcemy się znaleźć. Nie chodźmy na skróty.
To podejście dotyczy także rodzicielstwa. Nie planować od razu kolejnych etapów, nie gonić przyszłości. Gdy rodzi się dziecko, trzeba wziąć time-out i nacieszyć się chwilą.
– To chyba najlepsza nagroda za to, że zacząłem pracę w wieku 14 lat i usamodzielniłem się mając 16.
Późno czy w sam raz?
Czy pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat to dobry moment na ojcostwo? Sonik nie daje uniwersalnych recept. Podkreśla, że każdy ma inną „matrycę” – inny zestaw predyspozycji i naturalnych skłonności.
Ale jedno powtarza konsekwentnie: warto patrzeć szerzej niż na własne ambicje. – Musimy myśleć nie tylko o tym, co sami osiągamy, ale o tym, co łączy nas z cywilizacją.
W jego przypadku późne ojcostwo nie było impulsem ani kryzysem wieku średniego. Było elementem planu. Kolejnym etapem drogi, na której nie chodzi o szybkie zwycięstwo, ale o długodystansową satysfakcję.
Bo jak mówi, dzień zawsze mija szybko. Ważne, co z nim zrobimy.